Patrzysz na wiadomości wyszukane dla frazy: Rybnicka Spółka Węglowa S A
Wiadomość
  klimatyczne centrale - ciąg dalszy

| 032/2835887  (bytomska "węglówka")
NMTN ;)


tego nie znam

| 032/72912xx  (ki czort? Nie wiem, co to za operator)


hehe, KWK Anna w Rydultowach (jakby ktos nie wiedzial to zespol Lzy jest z
Rydultów)
nalezy to pod Rybnicka Spolke Weglowa

032 7291235 - zgłasza sie wsród trzasków i szumów .... modem !!


to musi byc rzeczywiscie jakis mechanizm :)
mam weglowke w domu (DGT 73951xx) i dzwoniac z niej na ten numer mam ladna
marszrutke

| 032/7392211  (Elektrownia Rybnik - miodzio! - szczególnie to eoeoeoeo w
| tle - i nieregularne zewy)


o ile sie nie myle to tam maja E10 czy cos w tym stylu... mam tam znajomego
to sie dowiem

a co do weglowki to:
739x113 - informacja (7393113 - KWK chwalowice 7394113 - sam zarząd
7395133 - moja centrala :)
w sumie nie wiem czy to nie jest przekierowywane w jedno miejsce
ja krece tylko 113

a pod wewnetrznym numerem 5505 jest sama obsluga centrali
np na KWK Chwalowice 7393505 itd.

W sumie to ta siec w RSW fajnie chodzi
wiekosc central to cyfrówki polaczeone ATM'em

Marcin

 
  niezalezni operatorzy w woj. Katowickim

Czy mozna znalezc gdzies taki spis?
czy macie moze jakies kontakty?


W calym wojewodztwie dziala tylko TPSA i Netia. Lokalne koncesje maja male
firmy branzowe takie jak COIG, Rybnicka Spolka Weglowa, Bumar w Gliwicach,
jakies kolapalnie i elektrownie (np Ertel w Rybniku czy Elektrownia
Łagisza), Huta Katowice .....

  JAKIM prawem musze cierpiec???


<ciach
| Checheche, od wczoraj mam 26400-28800 chociaz musze uwazac, zeby nie
| trafic na polaczenie kiedy centrala zaczyna pierdziec, bo wtedy to juz
| kaplica :-(

Paul, juz wiem, czemu cierpimy... Po prostu specjalnie dla futszaka
zamienili nam urzadzenia dostepowe - mysmy dostali z jego rejonu, a nasze
poszly do niego ;))))
Juz sie obawiam, ze nam zaraz DGT wywioza, a wstawia Strowgera ;))))


Do DGT nie mam zadnych ale !!! Centralka jest super i modem laczy mi sie na
33600 a czasami na "tylko" 31200, mimo ze jestem przynajmniej 5km od
centrali. Na szczescie modem po 2 stronie jest podlaczony do tej samej
centali (no powiedzmy tez DGT ale 10 km dalej polaczonej przez HDSL'a).
Polaczenia sa za 1 IMPULS (JAK W USA !!!!), wiec jak sie domyslacie nie jest
to TPSA :)
No i teraz 2 strona medalu. Ten modem po 2 stronie jest podlaczony do sieci
w Rybnickiej Spolce Weglowej. Ich lacze do Internetu to cos w rodzaju 19200
na 2 klasy C. Za dnia jest horror. No ale po 15 biura pustoszeja i sie
poprawia. Wczoraj w nocy mialem nawet 2.9KB z australii :)

Tak czy inaczej niejeden powiedzial by ze CIULATE LACZE, ale ja zycze wielu
osobom takiego dostepu do sieci !

Marcin

  7394777 i grupy dyskusyjne !
News politechniki ci nie dziala bo adres serwera newsowego  wyglada  tak
www.polsl.gliwice.pl:


| Co to jest za numer i z czym to sie je.

Dostepowka Rybnickiej Spolki Weglowej. Dzwonienie z innej niz 0-32
strefy chyba sensu nie ma, wiec raczej Ci sie nie przyda :(

 
  TPI 20000830: Dostep do serwera news.tpnet.pl

Informujemy iż o godzinie 0:01 dnia 1 września 2000 roku zostanie wyłączony
serwer news.tpnet.pl

Jego rolę przejmuje uruchomiony 5 sierpnia 2000 roku serwer news.tpi.pl


Zauważyłem, że :
- nie przyjmuje postów z ustawionym nagłówkiem X-Trace (przynajmniej moich ;)
- nie akceptuje połączeń z dialupów innych niż TePSy (sprawdzałem dwa,
  Open-Netu i Rybnickiej Spółki Węglowej...)

Tak będzie na stałe ?

TP Internet
Agnieszka Słota
Przemysław Maciuszko


Sławek

  TPI 20000830: Dostep do serwera news.tpnet.pl

Zauważyłem, że :
- nie przyjmuje postów z ustawionym nagłówkiem X-Trace (przynajmniej moich ;)
- nie akceptuje połączeń z dialupów innych niż TePSy (sprawdzałem dwa,
  Open-Netu i Rybnickiej Spółki Węglowej...)
Tak będzie na stałe ?



Tam jest wymienione dla jakich klas adresowych jest dostep RP do news.tpi.pl
Open-Net jak i zapewne RSW sa LIRem i maja wlasne klasy adresowe przyznane z
RIPE'a.
W interesie administratorow tych firm lezy uzgodnienie polityki dostepu
do danego serwera news z jego administratorem.
  PKP - 2.275 mld PLN strat w 1999 r. - kto to uzasadni?

Drobna korekta.
Z powodu złego przeformatowania strony ponownie podaję zawartość tabeli w
tekście:
                                              Wynik
                                              finansowy
                                              brutto
                                              w tys. PLN    Zatrudnienie
1. PKP                                    - 2 275 325   195 807
2. Rybnicka Spółka Węglowa      - 542 987     23 642
3. Rudzka Spółka Węglowa        - 491 189     18 292
4. Gliwicka Spółka Węglowa       - 442 625     21 838
5. Jastrzębska Spółka Węglowa  - 336 363     23 563
6. Katowicki Holding Węglowy     - 333 423     29 314

Za niedogodności przepraszam.
G.P.

  (TPSA) Nowe - part III

32 7394xxx


Rybnicka Spółka Węglowa.

skad ty to wiesz, da sie gdzies to sprawdzic? :)


Super-hiper tajne łamane przez poufne tablice zagospodarowania numeracji w
sieciach stacjonarnych z http://www.urtip.gov.pl

ps. Tylko nikomu nie mów ;)

  (TPSA) Nowe - part III

| jakies jeszcze zyczenia ???
   jesli mozna:
   32 7394xxx


Rybnicka Spółka Węglowa S.A.                

skad ty to wiesz, da sie gdzies to sprawdzic? :)


juz pisalem ze aktualny PNK jest na urtip.gov.pl

  To juz 15 lat polskiego internetu
Sad Mephisto super obliczenia, ja osobiscie pamietam jak placilem w latach od chyba 96 do 99 rachunki po pare set zl Ehh..

Ciekawostka moze byc to ze dawne wojewodztwo katowickie czyli Ci co mieli numer kierunkowy 032 mogli sie wdzwaniac na numer dostepowy do internetu Rybnickiej Spolki Weglowej co chyba bylo wyjatkiem w Polsce bo nie kazde wojewodztwo mialo takiego suer dostawce neta Cena taka sama byla ja za 0202122, ale komfort byl taki ze odrazu sie wdzwanialo i nie zrywalo polaczenia co jakis czas. Pozniej przyszlo SDI i modem wyladowal na szafie.
  Korona Kielce : GKS Jastrzębie - komentarze
Tyle w kwestii wsi:
Rybnicki Okręg Węglowy (ROW) - duży polski okręg przemysłowy skupiający kilka dużych polskich miast oraz mniejszych miejscowości na terenie Górnego Śląska zamieszkałych łącznie przez ok. 650 000 mieszkańców. Powierzchnia ROW-u zajmuje 1300 km2. Centralnym miastem regionu jest Rybnik. Inne duże miasta to Jastrzębie-Zdrój, Żory, Racibórz, Wodzisław Śląski. Na terenie Rybnickiego Okręgu Węglowego działa Jastrzębska Spółka Węglowa S.A. skupiająca w sobie kopalnie Jas-Mos, Borynia, Zofiówka, Pniówek i Krupiński. Istniała także mniejsza Rybnicka Spółka Węglowa S.A., w której skład wchodziły kopalnie Marcel, Chwałowice, Jankowice oraz Rydułtowy-Anna. Po zamknięciu RSW, kopalnie przejęła Kompania Węglowa S.A.
  Połączenie kopalń Szczygłowice i Knurów
Mariaż „Szczygłowic” i „Knurowa”

Wziete z Nowin Rybnickich:

Kompania Węglowa zdecydowała o połączeniu dwóch działających na terenie Knurowa kopalń –„Szczygłowice” i „Knurów”. Pomysł nie jest nowy, bo spółka analizuje go już od kilkunastu lat. Decyzję przyspieszyły problemy jakie trapią obie kopalnie. W przypadku „Knurowa” chodzi o opóźnienia inwestycyjne oraz budowę nowych poziomów. Kopalnia ma też problemy z wycięciem złoża pod filar ochronny autostrady A1. Jeśli natomiast chodzi o „Szczygłowice”, tu decydujące było zawalenie się w ub. roku szybu wentylacyjnego i wyłączenie go z użytkowania. Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej wyjaśnia, że połączenie kopalń jest uzasadnione ekonomicznie i technicznie, co potwierdziła analiza jaką Kompania Węglowa zleciła Głównemu Instytutowi Górnictwa. –Zmiany organizacyjne zwiększą bezpieczeństwo oraz dadzą oszczędności. Połączenie pozwoli m.in. na uwolnienie do eksploatacji złóż w filarach ochronnych likwidowanych szybów. Poza tym można będzie zlikwidować zbędną infrastrukturę – wylicza rzecznik.
Z początkiem roku zarząd Kompanii Węglowej wystąpił o opinię w sprawie połączenia do rady pracowniczej. Ta ma na konsultacje 45 dni. – Obecnie rozmowy jeszcze trwają. Planujemy, że połączone kopalnie rozpoczną działalność od 1 kwietnia – mówi Madej. Jak dodaje, pozostają jeszcze kwestie formalne dotyczące nazwy połączonego organizmu: czy będzie się nazywała „Szczygłowice-Knurów”, czy też „Knurów-Szczygłowice”.
  Brutta w waszym regionie.
Ja mieszkam 500m od torów JSK-Jastrzębskiej Spółki Kolejowej, jest obsługiwana przez PTKiGK Rybnik i z tego powodu jeżdżą tylko prywaciarze, a raczej ten jeden prywaciarz. Niedaleko mam do jednej z większych stacji towarowych Pawłowice Górnicze, tutaj standardowo PKP Cargo, ale prywatni przewoźnicy też tam jeżdżą, gdyż tam kończy się JSK i zaczyna panować PLK. Mieszkam w okolicy wielu kopalń, więc najczęściej trafiają się składy z węglem, ale beczek też jeździ niemało. Następną większą stacją towarową w okolicy jest Rybnik Towarowy, mieszkałem swojego czasu w tym mieście, ale teraz z mojego obecnego miejsca zamieszkania jest tam 14km. Największą stacją towarową w okolicy, no może trochę dalej jest stacja Zabrzeg Czarnolesie, tutaj łączy się różne składy, beczki, węglarki, gagsy, platformy, itd. Niestety fotek nie posiadam, brak aparatu, ale mam nadzieję, że mniej więcej wyjaśniłem gdzie mieszkam. Moje miasto to Jastrzębie Zdrój, a ogólniej ROW (Rybnicki Okręg Węglowy) poprostu towarowy raj. Jeżeli ktoś wybierałby się w te strony to zapraszam do mnie do Szerokiej, czyli dzielnicy Jastrzębia.
PS. Ale poemacik
  polska liga- co o tym sadzicie
...byliśmy słabi piłkarsko i bez pieniędzy. Kontakty z ZPN Katowice były jednak nie najgorsze. Uzyskaliśmy ulgi finansowe przy opłatach oraz przydział do grupy, która teoretycznie wydawała nam się słabsza. Z sędziami też nie było kłopotów, bo trudno było im generalnie zarzucić stronniczość. Po prostu, większość meczy przegrywaliśmy, bo byliśmy słabi.
Tylko 2 sezony graliśmy w V lidze i w sezonie 97/98 spadliśmy do rybnickiej klasy A. Od tego momentu przejął rozgrywki ZPN Rybnik.
Tak się złożyło,że nastąpiła reorganizacja górnictwa - powstały spółki węglowe, a na mojej kopalni zmiana dyrekcji.
Spółka węglowa miała pewne możliwości finansowania sportu poprzez umowy reklamowe. Nasz Klub posiadał sekcję baseballa - drużyna grała w I lidze i na tej podstawie otrzymaliśmy dość spory zastrzyk gotówki. Gro szło na baseball, ale i tak coś zostało dla piłkarzy.
Jednocześnie nowy zastępca dyrektora był znanym w okolicy sympatykiem i działaczem piłkarskim, działającym swego czasu w III ligowym Rymerze Rybnik.
Doszło do naszego spotkania i padła decyzja - POWALCZYMY O POWRÓT DO V LIGI !!!
Do tej pory, przyznam szczerze, że o piłce, działaczach, związku miałem takie samo zdanie i wyobrażenie jak większość ludzi interesujących się tą dziedziną, ale czerpiącą wiedzę z gazet i telewizji. Dopiero w połowie 1998 roku zacząłem odkrywać "prawdę " o piłce nożnej, co wcale nie znaczy, że
potępiam w całej rozciągłości PZPN.
Postaram się temat przybliżyć w następnym odcinku, gdzie na przykładzie mojego Klubu i walki o awans wychodzi specyfika oraz mentalność ludzi Związku, a przy okazji i całego środowiska piłkarskiego......
  Kilka pytan

(Kopalniana Kolej Piaskowa) ?


Hmmm.... Mieszkam kilkaset metrów od linii piaskowej, ale z takim
skrótem się nie spotkałem. A może to było KPP - Kopalnia
piasku Podsadzkowego?

Jak to jest wlasciwie z tymi nazwami?
Wiem ze sie zmienialy, rozdzielaly itp, ale co
w co przeszlo i kiedy?


Fakt, zajrzalem do literatury i PMPPW właściwie nie istnieje.
Ale po kolei:
1.01.1951 - utworzenie PMPPW
6.02.1953 - utworzenie Zakładu Kolejowego Zabrzańskiego Zjednoczenia
Przemysłu Węglowego
10.01.1966 - przekształcenie powyższego w Zakład Transportu Kolejowego
i Gosp. Kamieniem (chodzi o Zabrze)
1.02.1966 - utworzenie Zakładu Transportu Kolejowego i GK Rybnickiego
Zjednoczenia Przemysłu Węglowego (ZTKiGKRZPW - :-)))
1.08.1982 - przekształcenie ZTKiGK (Zabrze) w PTKiGK Przem. Węglowego
Różnica pomiędzy tymi przedsiębiorstwami jest taka, że zabrzańskie nie
posiada
własnych torów, a te po których jeździ należą do kopalń. Rybnickie posiada
własną
sieć.
9.03.1990 - rozpad PMPPW
1.05.1990 - utworzenie na jego miejscu:
- Kopalnia Piasku "Kużnica Warężyńska" S.A.
- Kopalnia Piasku "Szczakowa" S.A.
- Kopalnia Piasku "Kotlarnia" S.A.
- KP "Maczki-Bór" Sp. z o.o.
W Zabrzu powstaje PTKiGK Sp. z o.o., a w Rybniku PTKiGK S.A.

Od wyjaśnię tutaj, że QuailMap to taka dość sprytna mapka wszelkich polskich
torów (nawet tych rozebranych dawno temu). Większe węzły są powiększone
i są na nich zaznaczone sieci tramwajowe - Wilq, to Cię powinno ucieszyć!

Pozdrawiam,
Grzegorz Kapusta

  dial-up numer strefowy potrzebny

Numer 4100100 w Warszawie działa bardzo dobrze (ten 458 14 14 coś kuleje).
Michał


Całkiem nieźle działa też 032 7394777 (Rybnicka Spółka Węglowa,
wyjście przez ipartners).
  7394777 i grupy dyskusyjne !

Co to jest za numer i z czym to sie je.


Dostepowka Rybnickiej Spolki Weglowej. Dzwonienie z innej niz 0-32
strefy chyba sensu nie ma, wiec raczej Ci sie nie przyda :(

  TPI 20000830: Dostep do serwera news.tpnet.pl

- nie akceptuje połączeń z dialupów innych niż TePSy (sprawdzałem dwa,
 Open-Netu i Rybnickiej Spółki Węglowej...)


Zig-zag'a przyjmuje :) Natomiast ICM nie :/
  TPI 20000830: Dostep do serwera news.tpnet.pl
Ad maiorem Przemyslaw Maciuszko gloriam :

| - nie akceptuje połączeń z dialupów innych niż TePSy (sprawdzałem dwa,
|   Open-Netu i Rybnickiej Spółki Węglowej...)


OK, THX.

Sławek

  Działalność społeczno-wychowawcza
Mam serdeczną prośbę do Naszego Henryka.

Akurat w tych dniach, w pobliżu Jego miejsca zamieszkania, rozgrywa się bardzo intrygująca historia spółdzielcza. Chodzi o SM "Orłowiec" w Rydułtowach.

Jak już prawie wszytkim TU powszechnie wiadomo, liczna grupa członków tej spóldzielni zażadała zwołania Nadzwyczajnego Walnego. Z grubsza biorąc rzecz idzie o warunki przekształcenia. W wyniku tego, że w roku 1995 tej spółdzielni Rybnicka Spółka Węglowa sprzedała a nie przekazała nieruchomości, w obecnym okresie spółdzielcy chcący przekształcić prawo do miekszań na własność muszą wpłacić znaczne kwoty, z powodu rzekomego długu wobec Skarbu Państwa.

Pomijając faktyczne uwarunkowania formalno-prawne roku 1995, pomijając fakt uczestnictwa byłych pracowników RSW w kosztach budowy mieszkań (min. poprzez partycypowanie w funkcjonowaniu tzw. zakładowych funduszy mieszkaniowych etc.), jest wielce pikantna sprawa zbiegu ww. żądania z oskarżeniem dwóch aktywnych wnioskodawców przez Pana Prezesa Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Czesława Mazurka o przestępstwo z art. 212 i 216 Kodeksu karnego.

I tu... do Pana Heńka...

Czy takiej osobie prawnej, która nie wyjaśnia swoim właścicielom wszelkich spraw majątkowych związanych z członkostwem, można "z automatu" przydzielić prawo działalności o którą walczysz?

Nie chcę mnożyć dalszych cisnących się na usta pytań i wątpliwości w sprawie SM "Orłowiec". Proszę Cię Henryku abyś zechciał choć przez chwilę wspomóc radą ślaskich spółdzielców. Masz do: Wodzisławia, Rydułtów, Raciborza niedaleko. Dziś zaczynają się poszczególne części ww. Walnego Nadzwycazajnego i potrwają dni kilka. Skontaktuję Twoją Osobę z oskarżonym o przestępstwo członkami tej spółdzielni Panami: Zbigniewem Majewskim i Czesławem Kaczmarskim. Jestem przekonany, że bardzo chętnie zaproszą Cię na Walne z art. 36 par. 2a - Prawa spółdzielczego.

Pomożesz?
A, tak przy okazji, będziesz miał Henryku kolejne materiały do "działalności społeczno-wychowawczej" spółdzielni mieszkaniowych.
Piszę w cudzysłowie, wiesz dobrze dlaczego![/img]
  150-Lecie kolei w Rybniku.
150 lat kolei w Rybniku

Wielka frajda czeka miłośników kolei w niedzielę 1 października. W tym dniu z Katowic, Raciborza i Czechowic Dziedzic równocześnie wyjadą do Rybnika, trzy pociągi retro prowadzone przez zabytkowe parowozy. W ten sposób Rybnik będzie świętować 150 lecie wjazdu do miasta pierwszego pociągu.

– To niesamowita frajda dla hobbistów z całej Polski. Nie pamiętam kiedy ostatnio sympatycy starych pociągów mieli taką super gratkę nie tylko na Śląsku, ale i w całej Polsce. To się nie zdarza, żeby w jednym czasie jechały aż trzy zabytkowe pociągi. – podkreśla inż. Krzysztof Soida, autor kilku książek o kolei na Śląsku i współautor liczącej 300 stron monografii wydanej z okazji 150 lecia kolei w Rybiku Pt. „Koleją z Katowic do Raciborza”. Książkę będzie można kupić na stacji w Rybniku.
Pierwszy pociąg z Raciborza do Rybnika przyjechał 1 października 1856. - Ciekawostka jest fakt, że tak jak w tym roku była to również niedziela. – zdradza Henryk Tylicki, dyrektor największego w PKP Zakładu Przewozów Towarowych w Rybniku, od ponad 40 lat pracownik rybnickiego węzła PKP i jeden z pomysłodawców obchodów 150 lecia.
Pociągi retro będą złożone z zabytkowych wagonów i parowozów, które są w zbiorach jednego z trzech ( pozostałe są w Koscierzynie i Wolsztynie) skansenu PKP CARGO w Chabówce. Najciekawszym pociągiem będzie ten, który o godz. 12.10 wyjedzie z Czechowic Dziedzic o godz.12.15. Poprowadzi go parowóz Tr12. - Jest to parowóz wybudowany w Austrii, jeszcze przed pierwsza wojną światową. Jest jednym w Polsce i jednym z nielicznych w Europie. – podkreśla Soida. Pociągi z Katowic ( odjazd 12.10) i Raciborza (odjazd 11.55) poprowadzą wyprodukowane po II wojnie parowozy Ty2 i Ol49, które należały do najpopularniejszych w Polsce. Jazda pociągami będzie bezpłatna, a każdy pasażer otrzyma pamiątkowy bilet. Ostatnio pociągi retro na Śląsku jeździły przed 3 lat( z Katowice do Tarnowskich Gór), z okazji 70 lecia Magistrali Węglowej Śląsk-Porty), kiedy pociąg prowadziła wyprodukowana w latach trzydziestych „Piękna Helena” i przed niespełna 2 laty ( z Katowic do Czechowic Dziedzic), kiedy spółka PKP CARGO organizowała w Czechowicach Dziedzicach Dzień Kolejarza.
Pociągi retro do Rybnika przyjadą tuż przed czternastą. Powitają je orkiestry górnicze. Po ich przyjeździe na placu przydworcowym rozpocznie się festyn, a dla zwiedzających zostanie udostępniona rybnicka lokomotywownia, w której będzie prezentowany tabor kolejowy. Uroczystości poprzedzi wystawa w dniach 26 września -4 października w rybnickim muzeum Pt. „150 lat kolei w Rybniku”. Taki sam będzie temat konferencji, która w poniedziałek 2 października odbędzie się w miejskiej bibliotece. Na tej konferencji nagrody otrzymają najlepsze prace dzieci, które zwyciężą w konkursie rysunkowym. Ich prace będą prezentowane na wystawie w bibliotece.

(źródło: Janusz Mincewicz)
  Rozprawa przeciwko HGSM w Katowicach
Trzymam kciuki za Pana Marka.

Dziś, w tym tygodniu rónież, wiele innych ciekawostek spółdzielczych na Sląsku. W Spółdzielni Mieszkaniowej "Orłowiec" w Rydułtowach pierwsza część Nadzwyczajnego Walnego, nie wiem czy czasami nie w bardzo podobnej Markowi sprawie. Oczekuję więc wieści z Katowic!!!

Sprawa spółdzielców z Rydułtów i okolic ma dodatkwoy podsmak spowodowany rozpoczęciem, w dniu 22 września 2008 roku, w Sądzie Rejonowym w Wodzisławiu Sląskim (sprawa VI K 914/0 sprawy polegającej na oskarżeniu dwóch członków spółdzielni Panów: Zbigniewa Majewskiego i Czesława Kaczmarskiego o przestępstwo z art 212 (pomówienie) i 216 (znieważenie). Oskarżyciele prywatnym jest Pan Czesław Mazurek Prezes Zarządu spóldzielni Mieszkaniowej "Orłowiec" w Rydułtowach.

Nie była by sprawa ta tak ciekawa gdyby nie trzy okoliczności/

Pierwsza formalna.
Zadziwiając bliskość dat żądania zwołania Walnego Zgromadzenia i wniesienia oskarżenia.

Po drugie.
Sprawa dotyczy jednego spotkania w biurze poselskim z udziałem Posła na Sejm R.P. bieżącej kadencji, not'abene swiadka w tej sprawie, z którego to spotkania nagranie bynajmniej nie wskazuje na okoliczności poniżenia Osoby Pana Prezesa, a w dodatku Sąd żąda uzasadnienie dla powołania świadków przez oskarżonych, mimo iż mamy do czynienia z osobami obecnymi na spotakniu.

Po trzecie.
Nasz marek nie przedstawia jak ma się sprawa posiadania ww. mieszkań przez H-G SM. Być moze sprawa w Katowicahc była jak w "Orłowcu" gdzie Rybnicka SpóŁka Weglowa sprzedała spółdzielni mieszkania (budynki) zamiast, w pełnej zgodności z obowiązującą ustawą, je przekazać bezpłatnie.

Może zatem jest tak, że trzeba będzie powrócić kilkanście lat wstecz i wyjaśnić raz jeszcze wszystkie okoliczności i uwarunkowania. Zainteresowani spółdzielcy (polecam większości) powinni zatem zwrócić się do swoich spółdzielni z pisemną prośbą o WSTRZYMANIE jakichkolwiek likwidacji dokumentów. Powinno to "wstrzymanie" mieć miejsce do czasu CAŁKOWITEGO ZAKOŃCZENIA PRACOESÓW ZMIAN WŁASNOŚCIOWYCH w spóldzielniach mieszkaniowych.

Jeżeli dziś są takie problemy to co dopiero powiedzieć o 31-12-2012 roku kiedy to przypada termin zakończenia składania wniosków o przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności. Oczywiście, jestem zdania, że ustawodawca powinien, znając DOSKONALE (!!!) całą "otoczkę" spółdzielczości, wprowadzić zakaz ustawowy zakaz niszczenia dokumentów, np. w pierwszym tekście u.s.m.-u z grudnia 2000 roku. Drugim, a zarazem trzecim, "winnym" zaniedbania w tej materii jest oczywiście Krajowa Rada Spóldzielcza i Spóldzielcze Związki Rewizyjne, które wręcz POWIONY zalecić spółdzielniom specjalną ochronę dokumentów wewnątrzspóldzileczych.

Muszę jednak, dla pełnej jasności sprawy, powiedzieć iż niejako "rozumiem" (koniecznie z cudzysłowem) brak... aktywności w tym obszarze lub... zaniechanie działań. Trzymajmy zatem nie tylko kciuki za Marka ale też poprośmy Go o bliższe dane. Być może należy odkurzyć, nadal obowiązujące, przepisy ustawy z dnia 21 czerwca 1990 roku o zwrocie korzyści uzyskanych niesłusznie kosztem Skarbu Państwa lub innych państwowych osób prawnych (z roku 1990 Dz. U. Nr 44, poz. 255 – z późn. zm.). Art. 2 ust. 1 przywołanego aktu prawnego wymienia w podpunkcie 6) prawo sądownego (zapis art. 1 ust. 1 ustawy) oznaczenia sposobu i wysokości wyrównania strat, a nawet rozwiązania określonej umowy (tu: aktu notarialnego) z rozstrzygnięciem o rozliczeniu między stronami - dla najemcy, którego interes prawny został naruszony. Jeżeli zatem wskutek określonej czynności prawnej (tu: aktu notarialnego) przenoszącego własności lub inne prawa majątkowe na niepaństwowe osoby prawne lub osoby fizyczne, osoby te niesłusznie uzyskały korzyść majątku Skarbu Państwa lub innych państwowych osób prawnych to istnieje procedura umożliwiająca oznaczyć sposób i wysokość wyrównywania strat oraz rozwiązywania umowy rozstrzygającej o rozliczeniu między stronami.

Znając realia nie należy liczyć na łatwość toczenia się spraw w myśl postanowień ww. ustawy. Tym bardziej na korzystne (dla kogo?) wyroki. Wyroki które mogą być tylko początkiem dalszej, uciązliwej procedury formalno-prawnej. Tak, jednak obserwując rzeczywistość, szczególnie te tzw. gry polityczne, czy nie warto wykorzystać delegacji ww. ustawy. Pozostaje w tym przypadku sprawa kosztów bo nie należy się zbytnio liczyć z mozliwością zastosowania definicji "interesu publicznego" gdyż został on już dość dawno skutecznie rozmyty.

Obudźcie się zatem spółdzielcy i piszcie o problemach.
CZAS UCIEKA!
  Wyprawa na North Cape - ETAP I: EPBA>EPSC
Pomysł zrealizowania takiej wyprawy chodził mi po głowie już od bardzo dawna. Głównym motywem była chęć uczczenia naszego zmarłego kolegi - Pawła a także bliższe poznanie Przylądka północnego. Relacje będą podzielone na etapy, ze względu na wygodę przeglądania. Etap 1. na którym dziś się skupimy, wiedzie z Bielska-Białej (EPBA) do Szczecina (EPSC).

Na lotnisko Aeroklubu Bielsko-Bialskiego przybywamy wcześnie rano, bo szkoda każdej godziny ładnej pogody. Naszym samolotem będzie Zlin 142 SP-ATE należący do aeroklubu...


Robimy pamiątkowe zdjęcie i uruchamiamy silnik...


Jeszcze ostatnia kontrola i jesteśmy gotowi do startu...


Odrywamy się od ziemi, przed nami cały dzień drogi...


Po starcie obieramy kurs na Czechowice-Dziedzice. W tle widoczna Szyndzielnia...


Widok kominów elektrociepłowni podpowiada, że jesteśmy w Czechowicach...


Tam w dole, ludzie podążają w korkach do pracy, my tymczasem odrywamy się od codziennych spraw...


Mijamy Pszczynę - to tu znajduję się znany pałac...


Przelatujemy koło lotniska Rybnickiego Okręgu Węglowego...


Dolatujemy do lotniska Aeroklubu Gliwickiego...


Lądujemy...


A następnie robimy poniższe zdjęcie i udajemy się do najbliższej restauracji, bo człowiek nie wielbłąd, jeść i pić musi, prawda?


Po powrocie z pełnymi brzuchami (masa startowa wzrosła o ładne 50kg) lecimy dalej, do Wrocławia. Po drodze podziwiamy piękne widoczki...




Na trasie mijamy lotnisko w Kamieniu Śląskim (EPKN)...


Oraz w Opolu (EPOP)...


A także w Brzegu...


Dolatujemy do Wrocławia, mijamy lotnisko i kierujemy się do Leszna...


Po drodze przelatujemy przez Trzebnicę...


W końcu docieramy do Leszna...


... gdzie planujemy dłuższy postój oraz tankowanie...


Dwie godziny później jesteśmy już w powietrzu, żegnamy Leszno i lecimy do Zielonej Góry...


Pogoda dopisuje, my tymczasem mijamy lotnisko w Zielonej Górze...


Jesteśmy nad Stargardem Szczecińskim, do EPSC...


I oto mamy już pas przed sobą...


Lądujemy, po czym kołujemy na stojankę...


Na zakończenie robimy pamiątkową fotkę, Szczecin odwiedzimy jeszcze w drodze powrotnej...


THE END

Pierwszy etap miał 535 kilometrów, zużyliśmy 136 litrów paliwa.

Czymże byłby reportaż bez bonusa?
http://img322.imageshack.us/img322/7451/p82801346eh.jpg[/IMG]
Autor z pilotami z zespołu akrobacyjnego "Żelazny".

Pozdrawiam, Sopa
  "Kolos na zardzewiaÂłych torach"

http://dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.28/Magazyn/a05/a05.html

BJ


ADAM RYMONT

Kolos na zardzewiałych torach

Wydajność pracy polskiego kolejarza jest aż 34-krotnie mniejsza niż w
Japonii i 20-krotnie niższa od amerykańskiej

Nowy szef rządu zaniepokojony fatalnym stanem finansów publicznych
postanowił radykalnie ograniczyć wydatki z budżetu państwa, między innymi
zmniejszając dotacje dla deficytowych kolei państwowych. Był rok 1924, a
stanowisko premiera piastował Władysław Grabski. Od tego czasu w zasadzie
niewiele się zmieniło: słońce wschodzi i zachodzi, Wisła wpada do Bałtyku,
PKP przynosi straty. W ubiegłym roku wyniosły one, według wstępnych danych,
1 mld 460 mln zł, a zadłużenie PKP wzrosło do astronomicznej kwoty 11,7 mld
zł.

Kolej zderzyła się z realiami gospodarki rynkowej jako przedsiębiorstwo
zatrudniające ponad 340 tys. osób, obdarzonych licznymi, zazdrośnie
strzeżonymi przywilejami - od deputatów węglowych i darmowych przejazdów
dla pracowników i członków ich rodzin, po możliwość korzystania z
wydzielonej sieci placówek służby zdrowia. Administrowała setkami tysięcy
hektarów gruntów, utrzymywała tysiące budynków mieszkalnych, szpitale i
przychodnie, liczne ośrodki wypoczynkowe, biuro turystyczne, oficynę
wydawniczą, drukarnię i kluby sportowe.

Pierwszą poważną próbę zreformowania molocha podjęto dopiero na początku
obecnej dekady. Zmiany polegały na formalnej komercjalizacji PKP -
przekształceniu państwowego przedsiębiorstwa w państwową spółkę akcyjną,
która stała się "matką" dla 24 zależnych od niej spółek-córek.

W nową strukturę wpompowano duże pieniądze. Ponad miliard złotych
kosztowała operacja zmniejszenia zatrudnienia o około 37,7 tys. osób (w
poprzednich latach wskutek różnych działań, głównie natury
reorganizacyjnej, zmalało ono do 181,4 tys. osób). Podobną wartość miała
emisja obligacji, wypuszczonych w celu pokrycia części zobowiązań PKP.
Przeszło 900 mln zł pochłonęła spłata zaciągniętych wcześniej kredytów.

Sądząc po wielkości zadłużenia kolei, sfinansowana z kieszeni podatników
pomoc nie na wiele się zdała, chociaż trzeba przyznać, że sytuacja wewnątrz
Grupy PKP jest zróżnicowana. Najlepiej radzi sobie przewoźnik towarów, PKP
Cargo, który wypracował w ubiegłym roku około 160 mln zł zysku netto.

Największe straty - w 2003 r. ponad 1,1 mld zł - przynosi spółka PKP
Przewozy Regionalne, od początku jakby rozmyślnie skazana na życie w nędzy
i nieustanną żebraninę o wsparcie, bowiem według zgodnej opinii fachowców
na codziennym zaspokajaniu potrzeb dowozu do pracy i szkoły oraz
zapewnianiu kontaktu z centrami handlowymi i administracyjnymi, jak ładnie
pisze o swojej misji PKP PR, zarobić się w Polsce nie da. Przychody ze
sprzedaży biletów pokrywają ledwie połowę kosztów funkcjonowania spółki.
Chcąc przynajmniej wyjść na zero, należy brakującą resztę dołożyć z dotacji
i dopłat.

Ustawa z września 2000 r. o komercjalizacji, restrukturyzacji i
prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego PKP przewidywała, że w 2003 r.
dofinansowanie kolejowych przewozów regionalnych z funduszy publicznych
przekroczy poziom 1,1 mld zł. W rzeczywistości wyniosło niespełna 420 mln
zł. Stąd właśnie, zdaniem PKP, biorą się straty, pogrążające nie tylko
"Przewozy", ale i całą firmę - źródłem aż 65 proc. kosztów PKP PR są
należności wobec innych spółek grupy.

Możliwości i apetyty

Odmienny pogląd na ten problem mają autorzy przyjętego przez rząd 16
grudnia 2003 r. "Programu dalszej restrukturyzacji oraz prywatyzacji spółek
Grupy PKP do 2006 roku". Argumentują oni, że nie można dopasowywać
wielkości dotacji do oczekiwań i apetytów kolei. Powinno się postępować
dokładnie odwrotnie - dostosowywać poziom i zakres usług do możliwości
finansów publicznych. Konsekwencją tak postawionej diagnozy jest recepta na
poprawę sytuacji: trzeba skrócić front działania, zmniejszając liczbę
deficytowych połączeń.

Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. PKP PR wysyła codziennie w trasę około
3500 pociągów. Niektóre z nich wożą niemal wyłącznie powietrze. Propozycja
likwidacji lub zawieszenia któregokolwiek z kursów podrażnia ambicje
lokalnych władz. Zawsze też znajdzie się dziennikarz, który wysłucha
rozżalonego pasażera, przekonującego, że bez osobowego o 8.12 jego życie
stanie się koszmarem. Przeciw cięciom najgoręcej protestują jednak sami
kolejarze, traktujący próby odchudzenia rozkładu jazdy jako oburzający
zamach na ich święte miejsca pracy. A ma kto protestować, gdyż spółka PKP
Przewozy Regionalne zatrudnia 20 tysięcy osób.

Kolejarskie lobby uchodzi za najmocniejsze w kraju, potężniejsze nawet od
górniczego. Zdeterminowani kolejarze potrafią sparaliżować pół Polski. Nic
dziwnego, że w zderzeniu z taką siłą, popartą tzw. interesem społecznym,
niechby nawet opacznie pojmowanym, rachunek ekonomiczny często bywa bez
szans, a decydenci szybko wycofują się z planowanych i szumnie
zapowiadanych oszczędności.

Pomimo licznych krytycznych i samokrytycznych uwag z rządowych dokumentów
tchnie wiara w przyszłość PKP, których los jest utożsamiany z losem
polskich dróg żelaznych jako takich. Nie brakuje jednak sceptyków,
powątpiewających w sens uzdrawiania kolejowego molocha.

- PKP to kolos na glinianych nogach żywcem przeniesiony z epoki gospodarki
planowej. Jego pochodzący z politycznego lub związkowego klucza
menedżerowie nie są zainteresowani jakimikolwiek głębszymi, autentycznymi
zmianami. Prowadzą grę na przeczekanie - mówi Adam Fularz, niezależny
analityk rynku kolejowego. - Kilkanaście lat nieudolnych reform
doprowadziło przedsiębiorstwo do zapaści finansowej i spadku przewozów do
najniższego w naszej powojennej historii poziomu. Wydajność pracy polskiego
kolejarza jest aż 34-krotnie mniejsza niż w Japonii i 20-krotnie niższa od
amerykańskiej. Oznacza to, że znaczna część zatrudnienia w PKP ma charakter
socjalny.

Adam Fularz opowiada się za prawnym i organizacyjnym oddzieleniem
infrastruktury kolejowej od działalności transportowej. Innymi słowy, po
pozostających w gestii państwa torach powinny jeździć pociągi konkurujących
ze sobą firm. Im będzie ich więcej, tym lepiej. Podobne rozwiązanie
doskonale sprawdziło się w innych krajach.

- W małej Danii funkcjonuje 19 przewoźników, w Szwajcarii 57, w Japonii
160, w Niemczech 260, a w Stanach Zjednoczonych ponad 550 - mówi Adam
Fularz. - Zasada nieskrępowanego, równego dostępu do infrastruktury dla
wszystkich chętnych spełniających określone warunki techniczne sprawiła, że
zagraniczne koleje przeżywają odrodzenie. W aglomeracji tokijskiej więcej
osób jeździ pociągami niż samochodami. Wskaźnik określający liczbę podróży
koleją przypadającą rocznie na jednego mieszkańca jest tam 28-krotnie
wyższy niż w Polsce. Na wyspie Uznam wydzielona z niemieckiej kolei
federalnej lokalna spółka w ciągu kilku lat odnotowała ośmiokrotny wzrost
liczby pasażerów. W sezonie nowoczesne autobusy szynowe kursują tam co pół
godziny!

Konkurencja bez szans

W Polsce wolny rynek w tej części gospodarki praktycznie jeszcze się nie
narodził. W prowadzonym przez Urząd Transportu Kolejowego wykazie
licencjonowanych przewoźników widnieje 41 podmiotów, w tym 6 spółek z Grupy
PKP. Wśród nielicznych firm z uprawnieniami do przewozu osób próżno szukać
Przedsiębiorstwa Transportu i Gospodarki Kamieniem z Rybnika, które
przymierzało się, co szeroko opisywała prasa, m.in. do obsługi ruchu
pasażerskiego między Tarnowem a Szczucinem.

- Niestety, ten projekt nie trafił na swój czas. Nie sprzyjał mu system
dopuszczania do rynku, nastawiony na ochronę interesów PKP - mówi Bogdan
Tofilski, szef marketingu w PTiGK. Spółka pracownicza, która przejęła
majątek, załogę i dorobek jednego z zakładów dawnego Rybnickiego
Zjednoczenia Przemysłu Węglowego, posiada 84 lokomotywy, 1274 wagony i
przewozi rocznie ponad 50 mln ton ładunków.

- Występowaliśmy do Ministerstwa Infrastruktury o koncesję na cztery linie.
Dostaliśmy zgodę na eksploatowanie wyłącznie tych, którymi sami zarządzamy.
Lokalnych, śląskich, nie dających nadziei na dochód. Ostatecznie nie
rozpoczęliśmy działalności w zakresie przewozów pasażerskich, koncesje
wygasły, o nowe się nie staraliśmy.

Fiaskiem zakończyły się również inne, głośno reklamowane niegdyś
przedsięwzięcia. Nic nie wyszło z planów spółki Connex Polska, która
zapowiadała uruchomienie połączeń na trasie z Krakowa do Wieliczki,
Tarnowa, Krzeszowic, Olkusza. Cicho także o polsko-holenderskich
Nedkolejach, które miały jeździć po Pomorzu Zachodnim.

Nieco lepiej powiodło się kolejarzom wąskotorowym.

- Jakoś wiążemy koniec z końcem, dokładając do przewozów pasażerskich z
tego, co zarobimy na transporcie towarów. Gdyby nie to, padlibyśmy - mówi
Andrzej Muchlewicz, wiceprezes Stowarzyszenia Kolejowych Przewozów
Lokalnych z siedzibą w Kaliszu.

1 lipca 2002 r. SKPL przejęło od PKP około 350 km zaniedbanych szlaków w
województwach: wielkopolskim, podkarpackim, łódzkim i lubelskim, oraz - jak
szczerze przyznaje wiceprezes Muchlewicz - w dużej mierze muzealny tabor.

SKPL organizuje okazjonalne przejazdy turystyczne (Nałęczów, Przeworsk),
dostarcza coraz więcej ładunków, pozyskując nowych klientów, budując
bocznice do pobliskich zakładów przemysłowych, a na trzech liniach
regularnie wozi także pasażerów, głównie młodzież dojeżdżającą do szkół.
Pierwszy pociąg z Krośniewic do Ostrowów przez Pernę i Wołodrzę wyrusza o
godzinie 6.20, by o 6.44 dotrzeć do celu. Normalny bilet na tej trasie
kosztuje 2,30 zł.

SKPL ...

więcej »

  150-lecie kolei w Rybniku
Witam !!!

 1 października 1856 roku na stację w Rybniku wjechał pierwszy pociąg. Z
tego powodu Muzeum w Rybniku we współpracy z Powiatową i Miejską Biblioteką
Publiczną w Rybniku oraz Grupą PKP S.A. W składzie: PKP Cargo S.A., PKP PLK
S.A oraz PKP PR Sp. z o.o. organizuje uroczyste obchody 150-lecia kolei.

W dniach od 1 do 25 września 2006 roku w Muzeum w Rybniku trwa konkurs
plastyczny o tematyce kolejowej dla dzieci przedszkolnych oraz uczniów szkół
podstawowych. Zwycięzcy konkursu otrzymają atrakcyjne nagrody. Ogłoszenie
laureatów i wręczenie nagród odbędzie się w dniu 2 października 2006 r. w
sali konferencyjnej PiMBP w Rybniku o godzinie 9.00. Ponadto wybrane prace
zostaną wystawione w Muzeum w dniach 3-11 października 2006 roku.

W dniach 26 września - 4 października 2006 roku Muzeum w Rybniku zaprasza
wszystkich miłośników kolei i nie tylko na wystawę okolicznościową pt. 150
lat kolei w Rybniku.

Na kilkunastu fotoramach zostanie przedstawiona historia rybnickiej kolei
(zarówno państwowej jak i prywatnej). Zdecydowana większość materiałów nie
była dotąd prezentowana. Ponadto zaplanowaliśmy prezentację modeli lokomotyw
oraz infrastruktury kolejowej, wykonanych w różnych technikach. Dodatkowo
przedstawiona zostanie działalność kolejarzy poza macierzystym zakładem
pracy (sport, kultura) oraz pamiątki kolejowe (m.in. Z Izby Pamięci
Magistrali Węglowej w Herbach Nowych).

1 października 2006 roku na stacji kolejowej w Rybniku odbędą się
uroczystości organizowane przez Grupę PKP S.A.

Od godz. 13.30 swoje podwoje dla zwiedzających otworzy "Lokomotywownia w
Rybniku". Dzień Otwarty Lokomotywowni połączony będzie z prezentacją taboru
PKP. Ponadto wszyscy będą mogli uczestniczyć w bezpłatnym przejeździe
pociągów specjalnych przy trakcji parowej, które w tym dniu pojadą
historyczną linią. Podróżni na pamiątkę otrzymają jubileuszowy bilet od
drużyny konduktorskiej. Szczegółowy rozkład jazdy pociągów "Retro" zostanie
podany na plakatach, które będą rozwieszone na dworcach kolejowych i na
stronach internetowych.

1. Pociąg RETRO z Katowic (odjazd 12.10), przyjazd do Rybnika 13.50 2.
Pociąg RETRO z Czechowic Dziedzic (odjazd 12.12), przyjazd do Rybnika 13.50
3. Pociąg RETRO z Raciborza (odjazd 11.55), przyjazd do Rybnika 13.37
4. Ponadto przewidziano dodatkowy przejazd pociągu RETRO w relacji
Rybnik-Sumina-Rybnik - odjazd z Rybnika o godz. 14.10.

Wszystkich przywitają górnicze orkiestry dęte z KW S.A. Oddział KWK
Chwałowice, Oddział KWK Jankowice oraz Oddział Rydułtowy-Anna Ruch I, a
przed dworcem na parkingu od godz. 13.00 do godz. 20.00 odbędzie się festyn
zorganizowany przez Miasto Rybnik. Planowane są też występy estradowe.

W dniu 2 października 2006 roku o godz. 9.00 rozpocznie się w Powiatowej i
Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rybniku (ul. Szafranka 7) konferencja
naukowa pt. 150 lat kolei w Rybniku zorganizowana przez Muzeum w Rybniku. W
celu udostępnienia jej szerszemu gronu oraz promocji kolei, w styczniu 2007
roku Muzeum w Rybniku opublikuje materiały pokonferencyjne.
Będzie ona poświęcona historii kolei na terenie Górnego Śląska, jej roli w
transporcie lądowym oraz dalsza przyszłość. Wśród poruszanych zagadnień
należy wymienić szczegółową analizę procesu budowy tunelu w Rydułtowach,
dzieje licznych kolei towarzyszących (wąskotorowych, przemysłowych) czy też
zagadnienie kolei w kartografii. Prelegentami będą zaproszenie goście
reprezentujących transport kolejowy (Grupa PKP S.A., PTKiGK S.A.) oraz
przedstawiciele regionalnych placówek kultury województwa śląskiego i
badacze regionalni.

Obchodom towarzyszy obszerna monografia historyczna na temat linii kolejowej
z Raciborza do Katowic pt. Koleją z Katowic do Raciborza przygotowana przez
Wydawnictwo "Betezda" z Rybnika.

Sponsorami uroczystości organizowanych przez Muzeum w Rybniku oraz PiMBP w
Rybniku są: Przedsiębiorstwo Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem
S.A. z Rybnik (główny sponsor), Fabryka Urządzeń Sygnalizacyjnych i
Teletechnicznych z Rybnika oraz Bank BPH.

Serdecznie zapraszamy na obchody 150-lecia kolei w Rybniku!

Program konferencji (2 października):
9:00 Uroczyste otwarcie, rozdanie nagród w konkursie plastycznym 150 lat
kolei w Rybniku
9:20 Bogdan Kloch (Muzeum w Rybniku), Rybnik - miasto powiatowe z koleją w
tle (do roku 1918)
9:40 Andrzej Adamczyk (Rybnik), Budowa tunelu w Rydułtowach
10:00 Dawid Keller (Muzeum w Rybniku), Kolej w Rybniku w latach 1870-1884
10:20 Jan Delowicz (Muzeum Miejskie w Żorach), Z dziejów kolei w Żorach - w
związku z 70. rocznicą otwarcia linii kolejowej Rybnik-Żory
10:40 Dyskusja
11:00 Piotr Greiner (Archiwum Państwowe w Katowicach), Źródła kartograficzne
do dziejów kolejnictwa w rybnickiem (do 1939 roku)
11:20 Grzegorz Wawoczny (Racibórz), Koleje górnośląskie w doniesieniach
pierwszych roczników "Nowin Raciborskich" z końca XIX wieku
11:40 Krzysztof Soida (Katowice), Koleje towarzyszące
12:00 Jacek Kamiński (Rybnik), Czy Rybnik posiada zabytki kolejowe?
12:20 Dyskusja
12:40 Przerwa
13:05 Henryk Tylicki (PKP Cargo), Dziś i jutro PKP Cargo S.A. Zakładu
Przewozów Towarowych w Rybniku
13:25 Ryszard Filipowicz (PKP Przewozy Regionalne), Wczoraj, dziś i jutro
przewozów pasażerskich na Śląsku z uwzględnieniem rejonu Rybnika
13:45 Bronisław Stankiewicz (PKP Polskie Linie Kolejowe), Stan obecny,
problemy i perspektywy infrastruktury kolejowej Śląska z uwypukleniem rejonu
rybnickiego
14:05 Bogdan Tofilski (PTKiGK), Przemysł stworzył kolej - kolej zmienia
przemysł
14:25 Dyskusja
14:45 Podsumowanie i zakończenie konferencji

[Źródło: www.rynek-kolejowy.pl]

http://www.kmk.kkozle.pl/news.php?readmore=55

Pozdr.
Grzesiek

  PKP - 2.275 mld PLN strat w 1999 r. - kto to uzasadni?
Właśnie wypełniam PIT-a (lepiej późno niż wcale). I przypomniało mi się
zestawienie 500 największych przedsiębiorstw w Polsce w 1999 r. wg rankingu
"Rzeczpospolitej" z 21.04.2000 r. Mówiąc ściślej przypomniał mi się opisany
w tym rankingu wyczyn, jakiego dokonała firma o nazwie "PKP Dyr. Generalna
PP, Warszawa" przynosząc swemu właścicielowi, Skarbowi Państwa (czyli
podatnikom) 2.275 mld PLN strat w 1999 r.
Przyjrzyjmy się temu problemowi bliżej.
Oto zesawienie kilku największych firm polskich przynoszących straty w 1999
r.

                                                Wynik
                                                finansowy
                                                brutto
                                                w tys. PLN
Zatrudnienie
1. PKP                                      - 2 275 325                  195
807
2. Rybnicka Spółka Węglowa        - 542 987                    23 642
3. Rudzka Spółka Węglowa          - 491 189                    18 292
4. Gliwicka Spółka Węglowa         - 442 625                    21 838
5. Jastrzębska Spółka Węglowa    - 336 363                    23 563
6. Katowicki Holding Węglowy       - 333 423                    29 314

Następnych kilka miejsc okupują także firmy "surowcowe".

Tak, ja wiem, że na pierwszy rzut oka straty kolei państwowych to nic
dzwnego, ani tym bardziej oburzającego, ponieważ:
1) Kolej w wększości krajów Świata jest dziś nierentowna.
2) PKP przynosiło straty także w latach ubiegłych.
3) Jak niedawno podsumował wątek dyskusyjny jeden z dyskutantów, obowiązkiem
Państwa jest subsydiowanie kolei, jako usługi już z góry nierentownej.

Ale jeśli tak dokładnie przyjrzeć się punktom 1) i 2), to:
W 1997 r. straty PKP wyniosły "zaledwie" 85 mln PLN, rok później 1.3 mld
PLN. Natomiast 1999 r. to właśnie prawie 2.3 mld. straty, czyli każdy
podatnik w Polsce miałby - wypełniając PIT-a, do zapłacenia o ok. 100 zł
mniej podatku, gdyby tylko koleje w Polsce nie istniały.
Aż strach pomyśleć ile przy tej wzrostowej tendencji strat PKP przyjdzie nam
zapłacić niepotrzebnego podatku za rok 2000?

Jeśli natomiast chodzi o tezę opisaną w punkcie 3, to chcałbym sę zapytać
jej zwolenników:
Gdzie jest granica finansowa, do której Państwo może kolej utrzymywać, a
gdzie należy już powiedzieć dość? Przy progu 3 mld strat kolei rocznie, 5
mld, czy 10 mld???!!?

Kolejne zagadnienie - moim zdaniem kompromitujące PKP jako całość - to
przerost zatrudnienia. Na jednego zatrudnionego przypada 47 tys. PLN
przychodów PKP rocznie. Jest to najniższy wskaźnik z całej 500 największych
firm w Polsce. Gdyby więc wszystkich pracowników PKP zwolnić z pracy i
posłać na targowiskowy handel, wówczas prawdopodobnie przez rok kilkakrotnie
więcej utargują niż ich macierzysta firma. A czy zarobią na tym, to inna
sprawa. Ale straty będą mieli z pewnością mniejsze.

Jak sugeruje "Rzeczpospolita" przyczyną mizernej kondycji PKP są:

a) silne związki zawodowe
Mam do nich pytanie (jeśli ktoś z aktywnych działaczy związkowych czytuje tę
listę): Czy nie wstyd wam, że chcecie aby zdrowe chłopiska mające 4 sztuki
kończyn żyło na garnuszku pozostałych obywateli ?!??. Czy nie posuwacie się
do kradzieży, chęci życia kosztem innych, nie zgadzając się na znaczna
redukcje zatrudnienia?
Mam jeszcze pytanie do znawców problematyki PKP. Ile tak naprawdę ludzi
potrzeba waszym zdaniem, aby ta firma mogła bez większego uszczerbku dla
swych usług funkcjonować (pomijam tu usługi przynoszące największe straty)?

b) "mentalność dużej części kadry zarządzającej, konserwowana anachronicznym
systemem płacowym"
No to przedstawiciele kadry zarządzającej - odezwijcie się -  co wy na to?

Nie wymieniono jednak - moim zdaniem- przyczyny "politycznej"
c) pomimo wszystko peferowanie transportu kołowego przez nasze rządy i
parlamenty w latach 90-tych.
Zatłoczone drogi, duża ilość wypadków, olbrzymia ilość cężarówek na drogach.
To wszysko wymaga istotnie - moim zdaniem - znacznie silniejszego uderzenia
w kieszeń zmotoryowanych, aby ograniczyć ich chęć do poruszania się po
asfalcie. I zmusić ich do szerszego korzystania z usług kolei. Zmotoryzowani
nie mają jednak ochoty wąchać smrodów dworcowych (tak powiedział kiedyś
znany polski aktor) i narzucenie na nich dodatkowych opłat za paliwo, akcyzy
na samochody, opłat za przymusowy transport koleją towarów (patrz:
Szwajcaria) spowodowałoby ostry ich protest z poważnymi skutkami w czasie
wyborów.

Dlatego kolej jest w gruncie rzeczy jest w Polsce mało potrzebna. To znaczy
potrzebna, póki korzystający z jej usług płacą mniej niż wynoszą jej koszta
i żerują na podatnikach. Przy wyższych cenach tych usług z pewnością odwrócą
sie od niej. I dworce coraz bardziej będą śmierdziały, pociągi coraz
bardziej  Tak jak odwracają się właśnie od PKP spółki węglowe nie mające
ochoty płacić wysokich stawek za przewóz węgla, bo też same ponoszą spore
straty.

Na dłuższą metę pozostaje nam więc już tylko miłość do kolei i sentyment do
rozbebeszanego taboru, oraz rozebranych lini. Bo biznes z tej kolei jest
żaden.

Grzegorz Perczak.

  ZWOLNIENIA GRUPOWE - Wieluń i okolice
Właścicielem ZUGiL-u jest Grupa Kapitałowa GWARANT www.gwarantgk.pl a jej jedynym i 100% akcjonariuszem jest Rafał Szlązak...

Kurier Związkowy
Numer 101 2000-04-04
TYGODNIK SPOŁECZNY KOMISJI KRAJOWEJ WZZ SIERPNIEŃ 80
Jak kochać to księżniczki, jak ...

Jak kraść to miliony, powiada staropolskie porzekadło. ,,Idź na całość" to tytuł jednego z teleturniejów i stanowi to kwintesencję obecnej myśli lumpen-liberalnej.
Powyższa zasada, gdy mowa o zabawie i graniu w loterii niekoniecznie jest złą. Gdy jednak dotyczy elit władzy przeradza się w niebezpieczne "po nas choćby potop". Za taką zaś zasadę płaci społeczeństwo.

Obecna koalicja niestety rządzić będzie jeszcze około półtora roku i przez ten czas zdoła dokonać w państwie jeszcze głębokich spustoszeń. Nadzieją narodu jest, że za kilkanaście miesięcy słusznie szlag ich trafi. Wiedzą o tym nie tylko czytający rankingi popularności obywatele, wie o tym również wielu rządzących Polską notabli. Wie o tym, także sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, Jan Szlązak, który nie tylko swą ujgursko kazachską urodą nawiązuje do azjatyckich wzorców. Przede wszystkim uprawia bizantyjsko mongolski styl w sprawowaniu władzy. Polega on nie tyle nawet na sposobie zawiadywania podległymi mu zakładami pracy, szczególnie kopalniami, które niszczy z zawziętością i konsekwencją podobną mongolskim ordom. Na jego koncie znajdują się zrównane z ziemią byłe kopalnie "Morcinek" w Kaczycach, "Niwka-Modrzejów" w Sosnowcu, "Siersza" w Trzebini, a teraz kolej przyszła na "Dębieńsko" w Czerwionce-Leszczynach.

Determinacja i upór z jaką niszczy branżę, pozwalało by podejrzewać, że kopalnie "naraziły mu się w czymś strasznie" skoro z takim zapałem bierze na nich "odwet". Robi to bowiem w sposób, który pozwala przypuszczać, że ma osobisty do nich stosunek, prywatną niechęć. Czy rzeczywiście ma osobiste powody do niechęci względem niektórych kopalń nie mnie orzekać, bardziej zadania to dla psychologa, ale mogę stwierdzić, że ma on osobiste powody radować się zapaścią branży, a w szczególności powstałymi ich długami.

Dnia 14 lutego 1996 roku Urząd Miasta Katowice (wydział Promocji i Działalności Gospodarczej) dokonał wpisu do ewidencji działalności gospodarczej spółki cywilnej Rafała Szlązaka (juniora) i Wojciecha Frausa. Działać gospodarczo - wolno! Wolno także przeprowadzać kompensaty finansowe i tę formę wpisano do niniejszego zaświadczenia w punkcie 4. (patrz strona 4) Junior założył sobie spółkę w chwili, gdy tatuś był "zaledwie" prezesem Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Spółka juniora zaczęła dynamicznie obracać długami Jastrzębskiej Spółki Węgłowej w ten sposób, że Rafał Szlązak jako spółka "Commplex" lub "Gwarant" (obie jego własnością) kupowały długi po 40% ich wartości. Następnie inna zaprzyjaźniona firma (o której być może w przyszłości) "Dexo" kupowała powyższe również za 40% wartości. Karuzela spółek zamykała się na spółce "Kompensacyjnej" S.A. zakupującej dług już po 70% wartości. Ostatecznie dług "finansował" Bank Inicjatyw Społeczno - Ekonomicznych S.A. który udzielając dodatkowo 27% kredytu spółce "Kompensacyjnej" przejmował cesję z 70% wartości pierwotnego długu. Powstawała nadwyżka i sposób jej rozdzielania powinien być przedmiotem zainteresowania organów ścigania. O tym jednak za chwilę. Powyższy mechanizm obrazuje powyższy wykres.

Bank systematycznie zaczął powiadamiać spółki węglowe o wyrażaniu zgody na przekazywanie rat układowych spółek węglowych na konto aktualnego wierzyciela spółki z o.o. "Gwarant" - czyli spółeczki juniora Szlązaka. W załączeniu pismo dotyczące Gliwickiej Spółki Węglowej, czyli tej, która obecnie likwiduje KWK "Dębieńsko". Mamy podobne "zaświadczenia" dotyczące innych spółek.

Powodem (formalnym) dla którego zamykają tę kopalnię jest nadmierna ilość przynoszonych przez nią strat. Straty te oczywiście spędzają sen z powiek solidaruchom ze spółki, głownie wiceprezesowi Śliwie i Prezesowi Bobrowskiemu. Tacy z nich zapobiegliwi gospodarze. Z tych samych powodów Szlązak, "bawiąc" w kwietniu roku ubiegłego w Waszyngtonie, będąc ledwie sekretarzem stanu w imieniu Rządu Rzeczpospolitej podjął zobowiązanie względem Strongmana (również ledwie doradcy Banku Światowego), że zamknie kopalnię "Dębieńsko". Dobrze, że nie wysłano tam wówczas woźnego skonfliktowanego z dyrektorem szkoły w przysłowiowym Pcimiu Dolnym, bo by pewnie zgodził się zamknąć ze 2 tysiące szkół na cześć końca 2 tysiąclecia. Ceną tego zobowiązania było zaciągnięcie kredytu z Banku Światowego na likwidację naszych kopalń. Kredyty trzeba spłacać. Będą to robić przyszłe rządy i kolejne pokolenia Polaków. Przyjęcie zaś takiego zobowiązania powinno co najmniej dokonywać się w randze ministra finansów, bo to przecież zobowiązania za które płacić będzie przyszły budżet państwa. Ale co tam Szlązakowi takie "duperele" będą zawracać głowę. Buzek go nie zbeszta, Maniek go ochroni i wszystko gra. Gra również "kasa". Głównie oczywiście rodzinna, bo chyba nikt kto resztkę rozumu ma nie uwierzy, że tatuś i syn o handlu długami spółek węglowych nigdy nie rozmawiali.

Straty poszczególnych kopalń to ulubiony "konik" Szlązaka. Handel zaś długami z ewidentną stratą poszczególnych spółek węglowych jest domeną syna. I chociaż dwudziestoparolatek, taki z niego pracuś i oszczędny menager, że w dniu 9 marca 2000 roku, za kilka milionów złotych kupił (jako spółka "Gwarant") Rybnicką Fabrykę Maszyn "Ryfama", jednego z największych producentów maszyn górniczych. Odkupił ją od III NFI przejmując 33% akcji (i to mu już wystarczy by tam niepodzielnie rządzić). Jak się ma ojca wiceministra można handlować długami kopalń. Jak się nimi handluje, ma się pieniądze. A jak się je ma i ma tatusia gdzie trzeba to się kupi producenta maszyn górniczych. I tak oto w skrócie wygląda wcielona w czyn przez Szlązaków, zasada solidaruchów Teraz K... My!

Czy możliwe, aby takie rzeczy działy się na naszych oczach, spyta ktoś naiwnie? Pewnie, że możliwe. Przynajmniej tak długo jak Polska rządzą palanty.

Choć pełen sceptycyzmu, znając zasadę iż w republice kolesiów hiena, hieny nie zagryzie (kruk zwierzątkiem jest szlachetnym, więc nie piszę "kruk krukowi oka nie wykole") poprosiłem posła Karwowskiego z KPN-0 by zapytał w Sejmie kogo trzeba, czy wolno już dzisiaj urzędnikom państwowym protegować interesy swoich bliskich w branżach i zakładach, którymi zawiadują? Poseł Tomasz Karwowski udowodnił w przeszłości, że walczyć o prawdę potrafi bezkompromisowo. Nawet gdy trzeba było walczyć równocześnie z Buzkiem i mańkoniezieńskimi łącznie. Przekazałem mu "kwity" i choć pewnie mańkowe znów będą namiętnie udowadniać że "krzywe" jest proste, że kwadrat to tak naprawdę koło, a Szlązak to wzór wszelakich urzędniczych cnót, wiem, że podejmie on walkę o wyjaśnienie tej sprawy. I być może dopiero wówczas, gdy palantów szlag trafi, będzie można wrócić do tej sprawy. A wrócić trzeba, bo nie może być naszej społecznej i związkowej zgody na to, aby jakiś człowieczek powiadał nam, że kopalnie trzeba zamykać bo mają one straty i równocześnie, drugą ręką uprawiał proceder łupienia spółek węglowych zmuszając je do handlu własnymi długami, na rzecz swojej rodzinki.

Ps. Egzemplarz Kuriera prześlę do właściwej prokuratury z wątpliwością czy przywołane w niniejszym tekście dowody są wystarczającymi dla podjęcia działań niezawisłej Prokuratury?

Daniel Podrzycki Przew. KK WZZ "Sierpień 80"
  Zwolnienia w PKP Cargo
Śląsk: Kolejarze z PKP Cargo na bruk

Spółka PKP Cargo zwolni w regionie 230 pracowników. - To dla nas tragedia - mówi Barbara Procek, przewodnicząca Związków Zawodowych Kolejarzy Śląskich.

Kryzys uderza w kolej. Największa spółka PKP Cargo, odpowiedzialna za przewozy towarowe, do końca roku chce zwolnić nawet kilka tysięcy pracowników z 37-tysięcznej załogi. Tylko w górnośląskim zakładzie spółki w Rybniku, który jest jednym z największych jej oddziałów w Polsce, pracę ma stracić ponad 230 osób.

- Wielu pracowników jest związanych z firmą od bardzo dawna. Wszyscy obawiamy się o swoje stanowiska pracy, bo nie wiadomo na kogo padnie - mówi Barbara Procek, przewodnicząca Związków Zawodowych Kolejarzy Śląskich, która z firmą związana jest od 36 lat. - Od kilku lat w firmie naprawdę źle się dzieje - dodaje.

W miniony czwartek związki dogadały się z dyrekcją firmy w kwestii wprowadzenia programu dobrowolnych odejść z pracy. - Zaproponowaliśmy go pracownikom z długoletnim stażem. Oprócz ustawowej odprawy, gwarantuje im dodatkowe odszkodowanie w wysokości 15 tysięcy złotych - mówi Henryk Tylicki, dyrektor Górnośląskiego Zakładu PKP Cargo.

Pociągi zakładu wożą węgiel, stal, kruszywa, koks z kopalń i zakładów całego Śląska. Firma musi zwalniać pracowników, bo z problemami borykają się najwięksi klienci spółki, czyli między innymi: Jastrzębska Spółka Węglowa, Kombinat Koksochemiczny w Zabrzu i Koksownia Zdzieszowice.
Według dyrektora, problemy to skutek reakcji łańcuchowej. - Przykładem są kopalnie z JSW, które ograniczyły wydobycie i nie pracują w piątki. W związku z tym trzeba ograniczyć zatrudnienie maszynistów, odprawiaczy i innych pracowników uczestniczących w tzw. procesie przewozowym - tłumaczy Henryk Tylicki.

Przedstawiciele spółki, w której górnośląskim oddziale pracuje ponad 1900 osób, już poinformowały o planowanych zwolnieniach związki zawodowe i urzędy pracy w kilku powiatach. Pracownicy firmy, którzy w większości zatrudnieni są w niej od kilkunastu lat, boją się, że wkrótce trafią na bruk.

Program dobrowolnych odejść z Górnośląskiego Zakładu PKP Cargo ruszy 22 czerwca. Wiadomo, że musi odejść 230 spośród 1900 pracowników firmy, która ma swoją siedzibę w Rybniku. Ci, którzy zgodzą się sami odejść mogą liczyć 15 tysięcy złotych odszkodowania. - Wiemy, że program będzie obowiązywał do końca sierpnia. Większość pracowników zakładu to osoby z długoletnim stażem. Wielu z nich nabędzie wkrótce prawo do wcześniejszej emerytury. Problem w tym, że nie wiemy, czy jeśli się sami zwolnimy, to będą nam się należały wcześniejsze emerytury. Poza tym, nie możemy mieć pewności, że za rok rząd nie zmieni zasad ich przyznawania i nie zostaniemy z niczym - alarmuje Barbara Procek, przewodnicząca Związków Zawodowych Kolejarzy Śląskich - W najgorszej sytuacji są jednak te osoby, którym do emerytury zostało pięć czy sześć lat, a nie są jeszcze w wieku uprawniającym ich do przejścia na pomostówkę - dodaje.
Szefostwo firmy jednak uspokaja: - Tym osobom damy szansę dopracowania do osiągnięcia wieku emerytalnego - zaznacza Henryk Tylicki, dyrektor Górnośląskiego Zakładu PKP Cargo. - Według naszych prawników osoby które się same zwolnią, nie stracą emerytury. Jednak, aby nie było żadnych wątpliwości poprosiłem o interpretację przepisów wszystkie ZUS-y w rejonie zakładu. Teraz czekam na odpowiedzi - podkreśla dyrektor.

Wątpliwości pracowników rozwiewa jednak Beata Kopczyńska, rzeczniczka Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rybniku. - Pracownik, któremu należy się emerytura pomostowa dostanie ją niezależnie od tego, czy sam zwolnił się z pracy, czy został zwolniony przez pracodawcę - tłumaczy.
Mimo tych zapewnień, informacje o planowanych zwolnieniach wywołują panikę wśród załogi. - Dla ludzi słowo restrukturyzacja oznacza tylko jedno: że stracą pracę, pensję i nie będą mieli za co utrzymać rodziny. Ja pracuję w PKP od 17 lat. Moja żona trochę krócej. Nie wiem, co się z nami stanie, jeśli oboje stracimy robotę - mówi nam anonimowo jeden z pracowników firmy.

Od stycznia tego roku pracę w rybnickim oddziale spółki straciło już kilkadziesiąt osób. To efekt problemów z jakimi od kilku miesięcy borykają się najwięksi klienci spółki, czyli między innymi: Jastrzębska Spółka Węglowa i koksownie w Zabrzu i Zdzieszowicach. Firmy ograniczają produkcję, a tym samym pociągi Cargo nie wożą ich towarów. - Od stycznia zatrudnienie zmniejszyło się już o kilkadziesiąt osób. Ale nie można mówić, że wszystkie zostały zwolnione. Wśród nich byli pracownicy, którzy mieli umowy na czas określony. Te, gdy wygasły, nie zostały już przedłużone. Niektóre zwolnienia odbyły się za porozumieniem stron, inni zostali zwolnieni za ciężkie naruszenie przepisów - mówi Tylicki.
Kolejowy gigant
PKP Cargo to największa spółka w grupie PKP. Należy do czołowych polskich przedsiębiorstw transportowych. W ostatnich miesiącach firma boryka się jednak z problemami.

W pierwszym kwartale tego roku masa towarów przewożonych przez PKP Cargo spadła o 35 procent, do poziomu 21,5 miliona ton, w stosunku do analogicznego okresu w 2008 roku. Według prezesa PKP Cargo Wojciecha Balczuna, wyniki przewozowe uzyskane przez spółkę w pierwszym kwartale 2009 roku są odzwierciedleniem sytuacji w górnictwie, hutnictwie i budownictwie, które generują ładunki o największym udziale w strukturze przewozów spółki. W całej Polsce od początku roku Cargo zwolniło już około 2 tysięcy swoich pracowników.

Źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
  INTERNAUCI PYTAJĄ - PREZYDENT ODPOWIADA
Kolejne pytania do prezydenta którego lubię i szanuję mimo, że absolutnie nie ma u mnie żadnej taryfy ulgowej. Nie podzielam też poglądu prezydenta dotyczącego budowy jednojezdniowej obwodnicy. Jednojezdniowych obwodnic nie buduje żadne miastu powyżej 100 tys. a mógłbym podać kilka przykładów mniejszych miast które budują poważniejsze inwestycje. Nie wiem skąd biorą pieniądze na to ale powiem, że dla obecnych władz miejskich powinno to być conajmniej ambarasujące. A teraz pytania:
1) Kiedy w Rybniku będzie pełna segregacja odpadów? Mieszkając na osiedlu w bloku chciałbym wyrzucać plastik czy szkło osobno ale nie mam takiej możliwości mimo, że w wielu miastach już od kilku lat stosuje się pełną segregację?
2) Jak pan ustosunkuje się do ciekawej wypowiedzi jaka pojawiła się w onecie w kontekście cen paliw: "Jacek Cwetler Polskiej Izby Paliw Płynnych zaznaczył, że nie należy się spodziewać znacznych spadków cen paliw w przyszłości. Jego zdaniem czas ich niskich cen bezpowrotnie minął. Ponadto ropy będzie coraz mniej i w związku z tym jej ceny będą rosnąć". Czy zgodzi się pan, że należy rozpocząć dyskusje o alternatywnych projektach komunikacyjnych opartych na energii elektrycznej dotyczących miast naszej aglomeracji? Mam na myśli np. linie trolejbusowe czy szybką kolejkę miejską na bazie PKP i linii przemysłowych oraz ewentualnie zupełnie nowych linii. Będzie to związane zarówno z co raz droższym użytkowanie aut jak i niestety coraz mniej ekonomicznym użytkowaniem autobusów na paliwa płynne w transporcie zbiorowym?
3) Czytam różnego rodzaju informacje komunikacyjne i widzę w nich duże zaangażowanie władz samorządowych różnych ośrodków w dyskusji z PKP. Chciałbym się zapytać jaki jest stan rozmów władz miasta Rybnika ze stroną kolejową w tak drażliwych i ważnych sprawach jak na przykład:
przejęcie zabytkowego i unikatowego pod kątem architektonicznym, zdewastowanego dworca Rybnik-Paruszowiec, kwestia uruchomienia parkingu park & ride w okolicach dworca, sprawa jakieś przebudowy (bo tam już zwykły remont nie wystarczy) przejścia podziemnego pod stacją PKP Rybnik i przedłużenia go pod ulicą Piłsudskiego co poprawiłoby bezpieczeństwo pieszych i zarazem usprawniło ruch samochodowy czy poprawy połączeń dalekobieżnych wychodzących z Rybnika których obecnie jest mało - nieproprocjalnie do wielkości i znaczenia naszego miasta i aglomeracji?
4) Czy Arteks i inni niezmordowani miłośnicy komunikacji i krytycy naszego marnego ZTZ dożyją zmian i reformy tej instytucji? A może miasto ogłosiłoby jakiś konkurs dotyczący ciekawych propozycji internautów dotyczących zmian na plus zacofanej rybnickiej komunikacji miejskiej? Kiedy nastąpią zmiany personalne na stanowisku dyrekcyjnym w tej instytucji?
5) Co pan sądzi o tak kiczowatym odnawianiu budynków jak np. siedziba Ruck-Zuck na Młyńskiej obok zamku? Czy miasto naprawdę nie ma żadnego wpływu na zagospodarowanie ciekawych architektonicznie budynków których właściciele nie mają za grosz dobrego gustu i odnawiają dwie strony w dodatku w jakichś kompletnie kiczowatych kolorach?!... Przecież to jest coś obrzydliwego dla oczu!!!
6) Co raz więcej internautów słusznie zauważa, że budownictwo mieszkaniowe w Rybniku kuleje. Co UM robi aby wzrosło zainteresowanie developerów obszarem Rybnika? Kiedy ruszą w Rybniku masowe budowy obiektów mieszkalnych na które tak bardzo czekamy? Które miejskie tereny zostaną przeznaczone na takie inwestycje?


***
Bardzo się cieszę z kolejnego pytania Arteksa. Większość poruszanych problemów jest mi znana, bo pojawiają się w różnych miejscach w internecie. Muszę też stwierdzić, że z większością z nich się zgadzam. Jest jednak pewien problem, który zapewne bierze się z stąd, że Państwo występujecie raczej w roli obserwatorów tego, co dzieje się w mieście, nie mając do czynienia z bieżącym budżetem miasta i jego możliwościami. I w pełni zgadzam się z Arteksem, że potrzebna jest budowa dwujezdniowych obwodnic, przejść podziemnych itp. Trudno z tym dyskutować. Ale „tak krawiec kraje, jak mu materiału staje”. Robimy tyle, na ile nas stać. Przy maksymalnie możliwym napięciu miejskiego budżetu robię wszystko, żeby większość tych spraw załatwić jak najefektywniej, pozyskując środki z Unii Europejskiej.

1. Do segregacji jesteśmy logistycznie przygotowani. Mamy odpowiednią uchwałę rady. W tej chwili na naszym składowisku odpadów jest instalowana linia do ich segregacji. Jednak temat poruszony przez Arteksa związany jest z właścicielem terenu (pojemniki na terenie spółdzielni mieszkaniowych). I ten problem jest jeszcze nie do końca rozwiązany, ale przy stosowaniu nowej ustawy będzie załatwiony. Chodzi o to, że właściciel kubłów na śmieci musi je przystosować do segregacji. Pozostaje jednak kwestia naszego przekonania o celowości segregacji śmieci, musimy dostrzec jej sens. To samo tyczy się wielorodzinnych budynków mieszkalnych.

2. Wypowiedź Pana Jacka Cwertla z Polskiej Izby Paliw nie jest odosobniona. Rzeczywiście należy zakładać utrzymanie się cen paliw, a nawet ich wzrost. Rybnik jest miastem w którym dominuje przemysł węglowy. Ciężkie lata '90, kiedy ceny węgla gwałtownie spadały, mamy już za sobą i mam nadzieję, że kopalnie węgla kamiennego w naszym regionie, mimo wielu trudności technicznych związanych z eksploatacją w pokładach na coraz większych głębokościach, powinny normalnie funkcjonować w przyszłości. Rybnik jest jednym z miast śląskich, które przystąpiły do współudziału w Śląskim Klastrze Czystych Technologii Węglowych, gdzie wspólnie z naukowcami i przedsiębiorstwami górniczymi zastanawiamy się nad lepszymi technologiami wykorzystania węgla do celów energetycznych, w jak najmniejszym stopniu szkodząc przyrodzie. Oczywiście należy szukać alternatywnych źródeł energii i to również na naszym terenie. Wspieramy w mieście wszelkie inicjatywy związane z proekologicznym wytwarzaniem energii. Refundujemy częściowo inwestycje mieszkańców w kotły retortowe, ogniwa słoneczne, pompy ciepła itp. Uważam, że w naszym mieście stosunkowo zbyt mało wykorzystywany jest wydobywany z podziemi kopalń metan. Mamy od kilku miesięcy pierwszą instalację spalającą metan w kotłach w elektrociepłowni przy kopalni „Jankowice”, ale daleko nam do osiągnięć Jastrzębskiej Spółki Węglowej, na przykład na kopalniach „Pniówek” i „Krupiński”. Gdyby udało się wyprowadzić na powierzchnię rurociągi odmetanowania na kopalniach „Chwałowice” i „Rydułtowy–Anna”, to ceny ciepła w Rybniku i Rydułtowach mogłyby się zmniejszyć. Ciekawą propozycję przekazała nam jedna z firm z naszego regionu. Firma ta zamierza wykorzystać metan wydobywany z kopalń węgla kamiennego do wytwarzania ciekłego metanu (o bardzo niskiej temperaturze). W takiej postaci gaz można by zastosować jako paliwo w autobusach miejskich. W Rybniku przeprowadziliśmy prezentację autobusu na gaz sprężony, jak również zapoznaliśmy się z informacją na temat skraplania metanu. Jeżeli firmy komunikacyjne w naszym mieście, obsługujące komunikację miejską będą zainteresowane współpracą z tą firmą, to być może za kilka lat autobusy komunikacji miejskiej w Rybniku będą napędzane ciekłym metanem wydobywanym z naszych kopalń. Choć w kontekście ostatnich informacji o nałożeniu przez minister finansów podatku akcyzowego na gaz ziemny, sprawa ta stoi pod dużym znakiem zapytania.

3. W sprawie dworca PKP na Paruszowcu mam mieszane uczucia. Bałbym się przejąć kolejny budynek na stan miasta, bo od razu widzę miliony złotych niezbędnych na odrestaurowanie obiektu. I zdaje sobie sprawę, że Arteks powie, że to ważne, jedyne, historyczne, unikalne itp. I ja to rozumiem. Nie mogę jednak brać na siebie zadań niewykonalnych, a taką byłoy z pewnością przejęcie tego dworca i późniejsza odpowiedzialność za remont i ponowną adaptację. Chyba, że zasady zarządzania finansami publicznymi w Polsce generalnie się zmienią i samorządy dostaną faktyczne środki na rewitalizację tego typu obiektów – wtedy będzie to wykonalne, słuszne i poniekąd normalne. Znając jednak dokładnie realia finansowe w naszym kraju, nie zdecydowałbym się na to. W tej chwili będę raczej wymuszał w stosunku do właściciela dworca (PKP) inne rozwiązania, w oparciu o możliwości działania chociażby wojewódzkiego konserwatora zabytków. Wkraczamy tu jednak w bardzo szeroką dyskusję na temat funkcjonowania PKP, jego restrukturyzacji i miejsca transportu kolejowego w naszym kraju – temat jest na pewno na dłuższą wymianę zdań, a przecież nie o to na tym forum chodzi. Z przejściami podziemnymi również się zgadzam, ale nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego od razu.

4. W tej chwili moja nowa zastępczyni, Joanna Kryszczyszyn, odpowiada za te sprawy i muszę jej dać niezbędny czas, by dokładnie zapoznała się z tym tematem. Oczekuję od niej również propozycji rozwiązania również tych problemów. Chodzi mi nie tylko o poprawę komunikacji miejskiej w Rybniku, ale o wykorzystanie całej infrastruktury (również tej niewykorzystanej w postaci np. torów kolejowych) w celu sprawnej organizacji zintegrowanego transportu zbiorowego. Taka dyskusja już toczy się na poziomie aglomeracji rybnickiej i myślę, że prędzej czy później sprawa ta zostanie rozwiązana. Przy tej okazji w naturalny sposób reformie poddany zostanie nasz ZTZ.

5. Odnowienie elewacji (kolorystyka) budynku siedziby Ruck-Zuck odbyło się bez stosownego zgłoszenia w urzędzie miasta. Nie uzgadnialiśmy więc tej kolorystyki. Dowiedzieliśmy się jednak, że kolory odzwierciedlają barwy znaku i logo firmy, więc kolorystyka została niejako narzucona przez ich centralę.

6.Proponuję tutaj wizytę na mapach planu zagospodarowania przestrzennego na http://www.rsip.rybnik.eu/public/www/Index.htm i spojrzenie na tereny budowlane. Możliwości więc są. Obserwujemy obecnie duży ruch na miejskim rynku nieruchomości. Tak zwane budownictwo zbiorowe nie wchodzi u nas w grę. Niemożliwe jest, aby miasto budowało. Zadania zrzucane obecnie na samorządy (w tym pokrywanie kosztów czynszów za lokatorów po wyrokach eksmisji) skutecznie nie pozwalają na wdrażanie tego typu rozwiązań. Liczę jednak, że te 3 miliony obiecanych przez obecnie rządzącą koalicję mieszkań, wkrótce się znajdzie. My w tej chwili przymierzamy się do dalszego remontu mieszkań socjalnych (familoki) na ul. Ogrodowskiego w dzielnicy Paruszowiec-Piaski.
  >>> THE ODOURS <<<
a co mi tam... wrzuce chamsko tutaj
wywiad przeprowadzilem dla lokalnego, rybnickiego pisma "zalew kultury"
----
Stęchłe Pieśni

Kto by pomyślał, że z obozu zespołu ŁZY znanego raczej z ładnych i grzecznych piosenek wypłynie twór plujący wokół ohydą, emanujący obrzydliwością i śmierdzący jak stary salceson. THE ODOURS, bo o tym zespole mowa, to najmłodsze dziecko basisty Arka Dzierżawy. Jedno jest pewne, tak brutalnie i intensywnie jeszcze nikt w naszym regionie nie grał. Zapraszam więc do zapoznania się z wynurzeniami Pierwszego Rzeźnika Rybnickiego Okręgu Węglowego.

Muflon: W kuluarach naszego metalowego półświatka już od dawna mówiło się, że Arek z ŁEZ coś tam kombinuje przy metalowym projekcie. Jednak stosunkowo niedawno zacząłeś podejmować konkretne działania. W jaki sposób myśl o THE ODOURS ewoluowała w Twojej głowie od pomysłu grania takich dźwięków, aż do stanu obecnego?

Arek: Z zamiarem powołania do życia takiego zespołu nosiłem się już parę lat temu, ale jakoś nie miałem czasu i środków na zrealizowanie konceptu. Właściwa praca nad promocyjnym materiałem rozpoczęła się gdzieś latem 2005. Któregoś upalnego dnia skontaktowałem się z nadwornym śpiewakiem rybnickiego andergrandu Wojtasem (MOULDED FLESH i wiele innych) i zapytałem, czy nie zechciałby wyartykułować paru zgniłych wersetów w związku z wiadomym aktem. Równocześnie odbywałem już próby z Tarkim (CRAWLING DEATH) i moim szwagrem Krzysiem. Później dołączył Daniel na gitarze oraz Fater (PRO-CREATION), który pełni rolę prawego przodowego. Lewa flanka na razie jest nieobsadzona, gdyż Wojtas wyjechał za chlebem.

M: Niedawno ukazało się promo zatytułowane Stench Chants, zagraliście też swój pierwszy koncert. Jak to jest po wielu latach odnoszenia ogromnych sukcesów, zdobywania prestiżowych nagród i grania dużych koncertów ponownie poczuć się jak debiutant, zaczynać od zera grając w knajpach i nagrywając w domowych warunkach? Mógłbyś podzielić się wrażeniami po tym dziewiczym dla THE ODOURS koncercie w Tychach?

A: Koncert w Tychach wyszedł nam, myślę, nienajgorzej jak na debiut. Może to dziwnie zabrzmi, ale pomimo tego, że tłukę się już po różnych scenach parę dobrych lat, to każdy występ jest dla mnie w pewnym sensie „dziewiczy”. Zawsze są jakieś nowe okoliczności, miejsca, publika. Z THE ODOURS sprawa ma się tak, że do tego wszystkiego dochodzi ból fizyczny. Przekaz sceniczny jest, jak myślę, dość intensywny i mój już prawie trzydziestoletni kark zniósł to z wielką pokorą. Średnia wieku reszty zespołu to jakieś 17 lat i w tym towarzystwie czuję się trochę jak stary ramol. Na szczęście koledzy traktują mnie wyrozumiale, a w Tychach walczyli tak, jakby od tego koncertu zależało ich życie.

M: Stench Chants nagrałeś do spółki z Wojtasem. W jaki sposób trafiłeś właśnie na niego i czy był jeszcze ktoś, kogo brałeś pod uwagę? Skompletowałeś też skład koncertowy, więc nasuwa się analogiczne pytanie – dlaczego właśnie ci ludzie, skąd ich wytrzasnąłeś i czy dopuszczasz w przyszłości możliwość współtworzenia przez nich repertuaru THE ODOURS?

A: Wojtasa widziałem, a raczej słyszałem parę dobrych lat temu na koncercie w Rydułtowach. Jego growl docierał chyba aż do Pszowa, więc jakoś nikt inny nie przychodził mi do głowy. Na dzień dzisiejszy nie znam nikogo, kto lepiej nagrałby wokale na Stench Chants. Krzyś grający na drugim basie to mój szwagier, więc świetnie się złożyło i pasowało do mojej koncepcji grania na dwa basy. On z kolei znał się z Danielem, który gra z nami na gitarze. Szybko załapał o co chodzi. Tarki i Fater dołączyli po rekomendacji Wojtasa. Na dzień dzisiejszy to optymalny skład, który jak najbardziej ma moje błogosławieństwo jeśli chodzi o współtworzenie nowych kawałków. Zaznaczyłem im jednak, że dopóki będę grał w tym zespole uzurpuję sobie prawo do ostatecznego słowa.

M: Skąd pomysł na grę na dwa basy i tylko jedną gitarę? Niewiele kapel korzysta z takiego zabiegu, dzięki któremu można osiągnąć o wiele cięższe i masywniejsze brzmienie. Czy komponowanie dla takiego zestawienia różni się bardzo od klasycznego na dwie gitary i bas?

A: Myślę, że nie ma jakiejś dużej różnicy w komponowaniu. Drugi bas pełni rolę drugiej gitary, tylko w nieco innych, niższych rejestrach. Wydaje mi się, że w takiej stylistyce zabieg taki sprawdza się doskonale.

M: Swojego talentu udzielił także znany z takich zespołów jak SCEPTIC, DIES IRAE czy VIRGIN SNATCH Jacek Hiro, który jest naczelnym solówkowym na polskiej scenie metalowej. Z jego usług korzystało wielu, między innymi giganci z VADER. Jak to się stało, że znalazł się również na Twojej płycie? Dotychczas nie był kojarzony z aż tak brutalną muzyką, jak podobał mu się ten materiał?

A: Jacka poznałem jakiś rok temu na jednym z koncertów ŁEZ i myślę, że jakoś znaleźliśmy wspólny język. Słuchając wstępnej wersji Stench Chants pomyślałem, że fajnie byłoby usłyszeć parę solówek. Od razu pomyślałem o Jacku. Wybór był słuszny, gdyż nie stwarzał on żadnych problemów i od razu się zgodził oraz przede wszystkim nagrał bardzo fajne dźwięki.

M: Czy THE ODOURS to projekt, który sobie robisz na boku w wolnym czasie czy też regularny zespół? Wyznaczyłeś sobie jakieś konkretne cele, które chciałbyś zrealizować na tym gruncie? Nie obawiasz się, że działalność obu Twoich zespołów może zacząć kolidować ze sobą, gdy zaczniesz się wspinać po szczeblach goregrindowej drabiny?

A: Mam nadzieję, że THE ODOURS z projektu przekształci się w regularny zespół i jego działalność nie będzie kolidować z działalnością ŁEZ. Tutaj chodzi głównie o koncerty i tak jakoś się składa, że ŁZY koncertują głównie latem, a granie w małych klubach odbywa się raczej w okresie jesienno-zimowym i tutaj jest czas dla grindowej krucjaty. Poza tym myślę, że chłopaki z THE ODOURS dadzą sobie radę beze mnie i że takich koncertów będzie jak najmniej.

M: Domyślam się, że założyłeś ten zespół, gdyż w ŁZACH nie realizowałeś się artystycznie. Czy Stench Chants to właśnie ta muzyka, którą „od zawsze” chciałeś grać? Jakie są Twoje główne inspiracje i jakiej muzyki słuchasz na co dzień? Jakie wydawnictwo zrobiło ostatnio na Tobie największe wrażenie?

A: To nie tak, że nie realizuję się artystycznie we ŁZACH. Na każdej płycie jest jakiś mój utwór. Poza tym nie mam ambicji, żeby w tym zespole forsować swoje pomysły. Adam jako kompozytor dużo lepiej sprawdza się w tej konwencji, z jakiej znane są ŁZY. Natomiast Stench Chants powstawał w sposób bardzo intuicyjny, jakby nie do końca z moim świadomym udziałem. Myślę, że jak na debiut nie wyszło najgorzej i szczerze mówiąc sam jestem ciekawy, w jakim kierunku muzyka THE ODOURS będzie ewoluować. Moje inspiracje to szeroko pojęta muzyka metalowa, chociaż mogę słuchać każdych dźwięków, jeśli tylko pasuje mi klimat kompozycji. Tutaj wyróżniłbym: QUEENS OF THE STONE AGE, A PERFECT CIRCLE, KINGS OF LEON. Co do metali ciężkich, to ostatnio w pamięci utkwiły mi: ROMPEPROP, LITURGY, ENMITY.

M: Śledzisz poczynania naszej lokalnej sceny metalowej? Jaka jest Twoja opinia na jej temat i kogo wyróżniłbyś z działających w Rybniku i okolicach zespołów (niekoniecznie metalowych)?

A: Tutejszą scenę śledzę tak sobie. Parę osób znam już jakiś czas. Parę osób ostatnio poznałem. Byłem na paru koncertach. Imponuje mi wytrwałość co niektórych, ale czegoś w tym wszystkim brakuje. Mam nadzieję, że nikogo nie obrażę, przynajmniej nie mam takiego zamiaru, ale będąc na jednym z przeglądów tutejszych zespołów odniosłem wrażenie, jakbym cofnął się parę dobrych lat wstecz. Co gorsza, nie bardzo wiedziałem w czym rzecz. Tak jakby te kapele zatrzymały się gdzieś w jakimś punkcie w przeszłości i nie bardzo wiedziały jak ruszyć dalej i nie grać tylko w Rybniku i okolicach, ale dotrzeć ze swoją muzą gdzieś dalej. To chyba jednak temat na osobną rozmowę.

M: Myślisz, że fakt, iż jesteś znany głównie z czołowego polskiego zespołu pop-rockowego ma jakiś wpływ na działalność THE ODOURS? Z jednej strony może to zainteresować potencjalnych odbiorców („cóż to za kuriozum?” zapyta się jeden z drugim), ale z drugiej mogą oni z pobłażaniem traktować ten zespół, gdyż „co może wiedzieć o porządnym łojeniu gość z jakichś tam ŁEZ”. Na stronie zespołu nie ma informacji na ten temat, więc pewnie nie będziesz się podpierał tą nazwą podczas promocji. Powodowane jest to obawami, o których wspomniałem; czy też po prostu nie uważasz, żeby zestawienie tych dwóch nazw miało jakikolwiek sens?

A: Jeszcze nie doświadczyłem jakichś przykrych sytuacji w związku z tym, że jestem kojarzony ze ŁZAMI. Poza tym, jeśli ktoś ma z tym problem, to przecież nie będę go na siłę przekonywał do swojej osoby. Myślę, że potrafię z dystansem patrzeć na wiele aspektów związanych z tak zwanym graniem w zespole jakimkolwiek, a zawiść czy też jakieś chore ambicje mają miejsce w wielu dziedzinach życia i nie ma sensu zwracać uwagi na osoby, które nie mają nic do przekazania, a tylko podcinają skrzydła innym. Nie wstydzę się tego, że gram we ŁZACH w aspekcie mojej działalności w THE ODOURS, ale nie widzę potrzeby podpierania się tym faktem, jeśli chodzi o promocję tej grupy. Jeśli ktoś będzie drążył temat to OK, sam natomiast nie mam zamiaru jakoś szczególnie łączyć tych dwóch nazw.

M: Poznałeś od podszewki muzyczną branżę i prawidła, jakimi rządzi się showbiznes. Czy faktycznie wygląda to tak źle, jak twierdzą niektórzy przedstawiciele czołówki polskiej sceny? Może właśnie dlatego postanowiłeś wrócić do undergroundu, gdzie granie sprawia (a przynajmniej powinno) czystą przyjemność i gdzie czasami można spotkać się z takimi zjawiskami, jak bezinteresowna pomoc czy szczere uznanie?

A: Co do tej podszewki to chyba za dużo powiedziane. Co nieco wiem, a czasami wolałbym nie wiedzieć, bo można się załamać. Granie sprawia mi przyjemność zarówno ze ŁZAMI jak i w THE ODOURS. Bezinteresowność jednak jest domeną podziemia w dużo większym stopniu niż na scenie tak zwanej popularnej. Jednak i tam i tam zdarzają się osoby, dla których problemem jest pożyczenie wzmacniacza. Z drugiej strony trudno jednak dziwić się, że ktoś chucha i dmucha na swój sprzęt wart parędziesiąt tysięcy. Szczere uznanie natomiast nie podąża za modą i kolorowymi pismami i na takiej formie akceptacji zależy mi najbardziej.

M: Na koniec tradycyjnie poproszę o najbliższe plany THE ODOURS. Jeśli chciałbyś jeszcze dodać coś, o co zapomniałem zapytać, to uczyń to teraz, gdyż następnego pytania już nie będzie. Cześć!

A: Dzięki za wywiad. Myślę, że zapytałeś o wiele rzeczy i chyba wystarczy. Najbliższe plany THE ODOURS to zagrać jak najwięcej koncertów. Pozdrowienia dla wszystkich. Do następnego.
  150-Lecie kolei w Rybniku.
1 października 1856 roku na stację w Rybniku wjechał pierwszy pociąg. Z tego powodu Muzeum w Rybniku we współpracy z Powiatową i Miejską Biblioteką Publiczną w Rybniku oraz Grupą PKP S.A. W składzie: PKP Cargo S.A., PKP PLK S.A oraz PKP PR Sp. z o.o. organizuje uroczyste obchody 150-lecia kolei.
W dniach od 1 do 25 września 2006 roku w Muzeum w Rybniku trwa konkurs plastyczny o tematyce kolejowej dla dzieci przedszkolnych oraz uczniów szkół podstawowych. Zwycięzcy konkursu otrzymają atrakcyjne nagrody. Ogłoszenie laureatów i wręczenie nagród odbędzie się w dniu 2 października 2006 r. w sali konferencyjnej PiMBP w Rybniku o godzinie 9.00. Ponadto wybrane prace zostaną wystawione w Muzeum w dniach 3-11 października 2006 roku.

W dniach 26 września - 4 października 2006 roku Muzeum w Rybniku zaprasza wszystkich miłośników kolei i nie tylko na wystawę okolicznościową pt. 150 lat kolei w Rybniku.

Na kilkunastu fotoramach zostanie przedstawiona historia rybnickiej kolei (zarówno państwowej jak i prywatnej). Zdecydowana większość materiałów nie była dotąd prezentowana. Ponadto zaplanowaliśmy prezentację modeli lokomotyw oraz infrastruktury kolejowej, wykonanych w różnych technikach. Dodatkowo przedstawiona zostanie działalność kolejarzy poza macierzystym zakładem pracy (sport, kultura) oraz pamiątki kolejowe (m.in. Z Izby Pamięci Magistrali Węglowej w Herbach Nowych).

1 października 2006 roku na stacji kolejowej w Rybniku odbędą się uroczystości organizowane przez Grupę PKP S.A.

Od godz. 13.30 swoje podwoje dla zwiedzających otworzy „Lokomotywownia w Rybniku”. Dzień Otwarty Lokomotywowni połączony będzie z prezentacją taboru PKP. Ponadto wszyscy będą mogli uczestniczyć w bezpłatnym przejeździe pociągów specjalnych przy trakcji parowej, które w tym dniu pojadą historyczną linią. Podróżni na pamiątkę otrzymają jubileuszowy bilet od drużyny konduktorskiej. Szczegółowy rozkład jazdy pociągów „Retro” zostanie podany na plakatach, które będą rozwieszone na dworcach kolejowych i na stronach internetowych.

1. Pociąg RETRO z Katowic (odjazd 12.10), przyjazd do Rybnika 13.50 2. Pociąg RETRO z Czechowic Dziedzic (odjazd 12.12), przyjazd do Rybnika 13.50
3. Pociąg RETRO z Raciborza (odjazd 11.55), przyjazd do Rybnika 13.37
4. Ponadto przewidziano dodatkowy przejazd pociągu RETRO w relacji Rybnik-Sumina-Rybnik – odjazd z Rybnika o godz. 14.10.

Wszystkich przywitają górnicze orkiestry dęte z KW S.A. Oddział KWK Chwałowice, Oddział KWK Jankowice oraz Oddział Rydułtowy-Anna Ruch I, a przed dworcem na parkingu od godz. 13.00 do godz. 20.00 odbędzie się festyn zorganizowany przez Miasto Rybnik. Planowane są też występy estradowe.

W dniu 2 października 2006 roku o godz. 9.00 rozpocznie się w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Rybniku (ul. Szafranka 7) konferencja naukowa pt. 150 lat kolei w Rybniku zorganizowana przez Muzeum w Rybniku. W celu udostępnienia jej szerszemu gronu oraz promocji kolei, w styczniu 2007 roku Muzeum w Rybniku opublikuje materiały pokonferencyjne.
Będzie ona poświęcona historii kolei na terenie Górnego Śląska, jej roli w transporcie lądowym oraz dalsza przyszłość. Wśród poruszanych zagadnień należy wymienić szczegółową analizę procesu budowy tunelu w Rydułtowach, dzieje licznych kolei towarzyszących (wąskotorowych, przemysłowych) czy też zagadnienie kolei w kartografii. Prelegentami będą zaproszenie goście reprezentujących transport kolejowy (Grupa PKP S.A., PTKiGK S.A.) oraz przedstawiciele regionalnych placówek kultury województwa śląskiego i badacze regionalni.

Obchodom towarzyszy obszerna monografia historyczna na temat linii kolejowej z Raciborza do Katowic pt. Koleją z Katowic do Raciborza przygotowana przez Wydawnictwo „Betezda” z Rybnika.

Sponsorami uroczystości organizowanych przez Muzeum w Rybniku oraz PiMBP w Rybniku są: Przedsiębiorstwo Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem S.A. z Rybnik (główny sponsor), Fabryka Urządzeń Sygnalizacyjnych i Teletechnicznych z Rybnika oraz Bank BPH.

Serdecznie zapraszamy na obchody 150-lecia kolei w Rybniku!

Program konferencji (2 października):
9:00 Uroczyste otwarcie, rozdanie nagród w konkursie plastycznym 150 lat kolei w Rybniku
9:20 Bogdan Kloch (Muzeum w Rybniku), Rybnik – miasto powiatowe z koleją w tle (do roku 1918)
9:40 Andrzej Adamczyk (Rybnik), Budowa tunelu w Rydułtowach
10:00 Dawid Keller (Muzeum w Rybniku), Kolej w Rybniku w latach 1870-1884
10:20 Jan Delowicz (Muzeum Miejskie w Żorach), Z dziejów kolei w Żorach – w związku z 70. rocznicą otwarcia linii kolejowej Rybnik-Żory
10:40 Dyskusja
11:00 Piotr Greiner (Archiwum Państwowe w Katowicach), Źródła kartograficzne do dziejów kolejnictwa w rybnickiem (do 1939 roku)
11:20 Grzegorz Wawoczny (Racibórz), Koleje górnośląskie w doniesieniach pierwszych roczników „Nowin Raciborskich” z końca XIX wieku
11:40 Krzysztof Soida (Katowice), Koleje towarzyszące
12:00 Jacek Kamiński (Rybnik), Czy Rybnik posiada zabytki kolejowe?
12:20 Dyskusja
12:40 Przerwa
13:05 Henryk Tylicki (PKP Cargo), Dziś i jutro PKP Cargo S.A. Zakładu Przewozów Towarowych w Rybniku
13:25 Ryszard Filipowicz (PKP Przewozy Regionalne), Wczoraj, dziś i jutro przewozów pasażerskich na Śląsku z uwzględnieniem rejonu Rybnika
13:45 Bronisław Stankiewicz (PKP Polskie Linie Kolejowe), Stan obecny, problemy i perspektywy infrastruktury kolejowej Śląska z uwypukleniem rejonu rybnickiego
14:05 Bogdan Tofilski (PTKiGK), Przemysł stworzył kolej - kolej zmienia przemysł
14:25 Dyskusja
14:45 Podsumowanie i zakończenie konferencji

źródło: Muzeum w Rybniku
  150-Lecie kolei w Rybniku.
Ostatnio w Nowinach ukazał się cały artykuł o historii kolejnictwa w naszym regionie, oto i on:

uż od 150 lat przez Rybnik przejeżdżają pociągi. Wprawdzie w naszych czasach kolej żelazna straciła swoje znaczenie, ale jeszcze nie tak dawno była ważnym czynnikiem decydującym o rozwoju gospodarczym regionu. W związku z tym jubileuszem warto przypomnieć trudne początki i niemal dramatyczne wydarzenia towarzyszące budowie tej linii.

Wiek XIX to okres burzliwego rozwoju transportu kolejowego. Pierwsza linia powstała w Anglii w 1825 roku. W 1842 roku ruszył pierwszy pociąg na Śląsku na 27-kilometrowym odcinku z Wrocławia do Oławy. Po roku linię przedłużono do Opola. W 1844 roku rozpoczęto budowę trasy z Opola przez Koźle, a właściwie przez leżącą po drugiej stronie Odry wioskę Kędzierzyn (stacja nosiła wtedy nazwę Kosel), do Gliwic. Ukończono ją pod koniec 1845 roku, a w następnym roku kolej przez Świętochłowice i Katowice dotarła do Mysłowic. Już od początku tych prac przedsiębiorczy obywatele Raciborza próbowali przekonać budowniczych linii (inwestycję realizowało Towarzystwo Kolei Górnośląskiej Oberschlesische Eisenbahn A.G.) do poprowadzenia odgałęzienia z Kędzierzyna przez Racibórz do miejscowości Oderberg (obecnie Bohumin). Pomógł król Jednak nie spotkało się to z zainteresowaniem przedsiębiorstwa. Dlatego w 1841 roku zawiązał się komitet towarzystwa budowy kolei Koźle – Bohumin Komitee der Cosel – Oderberger Eisenbahngesellschaft. Zebranie odpowiedniego kapitału trwało dosyć długo. Na przystąpienie do dzieła pozwoliło dopiero uzyskanie poparcia króla Fryderyka Wilhelma IV. Ostatecznie towarzystwo na jego cześć zmieniło nazwę na Kolej Wilhelma Spółka Akcyjna Wilhelmsbahn A.G., a 10 maja 1844 roku otrzymało koncesję. Wtedy też energicznie ruszyły prace przy budowie, i to równocześnie w kilku miejscach. Do Raciborza kolej dotarła 1 stycznia 1846 roku, a 1 maja 1847 roku do Annaberg (Chałupki). Po zbudowaniu mostu na Odrze, co nastąpiło 1 września 1848 roku, osiągnęła Bohumin. Do tej miejscowości docierała austriacka kolej cesarska Kaiser-Ferdinands-Nordbahn, co pozwoliło na kierowanie tędy eksportu do tego kraju. W rejonie Rybnika już od schyłku XVIII wieku rozwijało się górnictwo węglowe. Jednak kopalnie były małe, z niewielkim wydobyciem. Ich rozwój hamował ograniczony rynek zbytu, sięgający najbliższych miast i dworów ziemiańskich, gdyż stan dróg nie pozwalał na dalsze przewożenie węgla. Sytuację mogło poprawić jedynie usprawnienie transportu, a to w tym okresie zapewniała jedynie kolej. O to zabiegał prof. dr Karol Kuh z Wojnowic, właściciel największej w rejonie kopalni Charlotte w Czernicy, równocześnie udziałowiec spółki Wilhelmsbahn. Nawet na własny koszt dał sporządzić projekt linii przebiegającej przez rejon górniczy powiatu rybnickiego. Z Nędzy na wschód Projekt został zatwierdzony przez spółkę i 9 sierpnia 1853 roku ruszyła budowa nowej linii. Prowadziła od stacji Nędza na wschód doliną rzeki Suminki do miejscowości Sumina, skąd skręcała na południe do Czernicy i Rydułtów. Pod koniec 1854 roku linia dotarła do Czernicy w sąsiedztwo kopalni Charlotte. Oficjalne otwarcie odcinka Nędza – Czernica nastąpiło 1 stycznia 1855 roku. Przy końcu trasy postawiono budynek stacyjny oraz założono bocznicę kopalnianą. Właściciel kopalni Karol Kuh osiągnął swój cel, gdyż jego zakład zyskał połączenie ze światem. Dalszą drogę zagradzało wzniesienie, przez które musiano przebić tunel. Prace ziemne przy jego budowie rozpoczęto już pod koniec 1854 roku. Dla usprawnienia pracy i możliwości budowy dalszej trasy poprowadzono przez wzgórze roboczą linię obejściową. Tunel o wysokości 7,5 m i szerokości 8,7 m był przystosowany do przeprowadzenia linii dwutorowej. Budowany był z cegły klinkierowej pochodzącej z założonych na miejscu cegielni. W samym tylko 1855 roku wyprodukowano jej około 7 milionów sztuk. Początkowo prace prowadzono metodą odkrywkową. W wykopach murowano ściany boczne i sklepienie tunelu, a następnie zasypywano. Tym sposobem wykonano około 200 m. Resztę, ponad 500 m, prowadzono metodą górniczą. W pierwszej fazie drążenie przebiegało bez specjalnych zakłóceń. Przebijano się przez iły gipsowe, piasek i gips. Następnie natrafiono na tak zwaną kurzawkę, czyli drobny piasek zmieszany z wodą o konsystencji szlamu. Kilka razy zdarzyło się, że ciśnienie górotworu spowodowało zawalenie się sklepienia. Dotrzymać terminu Roboty utknęły w miejscu. Zdołano uporać się z tym problemem, lecz opóźniło to budowę i nie dałoby się ukończyć tunelu w terminie ustalonym w umowie koncesyjnej. By go jednak dotrzymać, zdecydowano się na oddanie do ruchu nowego odcinka z pominięciem tunelu. Otwarcie trasy z Czernicy przez Rydułtowy i Rybnik do Orzesza nastąpiło 1 października 1856 roku. Pociągi między Czernicą a Rydułtowami omijały niedokończony tunel odcinkiem kolei tymczasowej Interimsbahn. Była to przystosowana do regularnego ruchu dawna robocza trasa obejściowa. Przejazd tą drogą był kłopotliwy, gdyż do pokonania wzniesienia potrzebne były dwie lokomotywy. Również przed ukończeniem tunelu, 29 grudnia, dotarto do Mikołowa. Ostatecznie tunel oddano do ruchu z początkiem stycznia 1857 roku. Było to, jak na owe czasy, wielkie osiągnięcie techniczne. Długość wynosiła 727 m, przebiegał na głębokości 28 m, mierząc pod najwyższym punktem wzniesienia. Obiekt, budowany z takim trudem, nie wytrzymał jednak nacisku zawodnionego górotworu. Po zaledwie pięciu miesiącach eksploatacji doszło do katastrofy. W przeciągu krótkiego czasu, od 3 do 10 maja 1857 roku, nastąpiło zgniecenie tunelu na długości około 100 m. W niektórych miejscach fundamenty ścian bocznych zeszły się na odległość 2 m. Nastąpiło również wypiętrzenie spągu. Tylko szybka interwencja górników z sąsiednich kopalń, którzy zabezpieczyli tunel obudową drewnianą, uratowała obiekt od całkowitego zawalenia. Uratowali od zniszczenia Katastrofa ta zaciążyła na kondycji finansowej spółki, która stanęła na skraju bankructwa. Jednak interwencja państwa i pomoc finansowa górnictwa pozwoliły na odbudowę tunelu. By utrzymać ruch na linii, ponownie udostępniono odcinek kolei tymczasowej. Odbudowę rozpoczęto od założenia sklepienia dolnego, które zapobiegło dalszemu schodzeniu się ścian bocznych. Następnie popękane ściany wzmocniono, zakładając od wewnątrz dodatkowy mur, zbudowano też nowe sklepienie. W miejscach, w których zniszczenia były największe, likwidowano stare omurowanie, zastępując je nowym. Na skutek tak przeprowadzonej odbudowy tunel miał zmniejszony przekrój i nadawał się do założenia jednego toru. Prace skończono 20 grudnia 1858 roku. Tego samego dnia oddano do ruchu odcinek Mikołów – Idaweiche (Katowice-Ligota). Stacja ta już od 1852 roku miała połączenie z Katowicami. Z tym dniem linia kolejowa Racibórz – Nędza – Katowice została ukończona. W początkowym okresie znajdowały się na niej następujące stacje: Nędza (Nendza), Czernica (Czernitz), Rybnik, Czerwionka, Orzesze (Orzesche), Mikołów (Nicolai) i Katowice-Ligota (Idaweiche). W 1861 roku stację z Czernicy przeniesiono na drugą stronę tunelu do Rydułtów, ale aż do lat 20. XX wieku nosiła ona nazwę Czernica. Trasa z Rybnika do Orzesza przebiegała inaczej niż obecnie. Prowadziła przez Piaski, omijając od południa Paruszowiec, gdzie istniała Huta Silesia, i w Przegędzy łączyła się z obecną trasą. Zaważył węgiel Do założenia tej linii przyczynił się węgiel, który nadal zresztą dominuje w przewozach. Dopóki będą istniały u nas kopalnie, linia ma zapewniony byt. Czy przetrwa kolejne 150 lat, tego już jednak nie wiadomo.

(ANDRZEJ ADAMCZYK) Tygodnik Regionalny Nowiny
 



rybnickiego biura pracy
rybnickiego technikum górniczego
rybnickiej kino premierowe
Rybia łuska nabyta
Rynkowy system finansowy CD
Rybnik Kino Kina
Rządy w Polsce
rynku finansowego w Polsce t 1
Rynki kapitałowe metody ilościowe
rzymianie nosili togi
Rząd Mieczysława Rakowskiego
rzeszowska agencja rozwoju regionalnego sa rzeszow
Rysiek Jan Skaradziński
rynkowych papierów dłużnych
rynku mleka i przetworów mlecznych
  • fischer linie lotnicze
  • specjalistyczny;transport;kolejowy
  • koguty policyjne
  • dewelopera amm zabki
  • port lotczniczy B3F3dBF